Fasolka po bretońsku

Machnęłam dzisiaj pełen gar fasolki po bretońsku. Oczywiście jest to fasolka w wersji „dla leniwych” zrobiona z wykorzystaniem zapuszkowanej białej fasoli w zalewie. No, ale czas potrzebny na przygotowanie takiej kolacji/obiadu to normalnie minuta osiem 🙂 Dwie porcje fasolki już zamroziłam, bo ja nie jestem w stanie znieść więcej niż jednej powtórki obiadowej pod rząd.

Fasolka po bretońsku

W tle widać bułeczki, które z rozpędu upiekłam. Przepis podpatrzyłam na blogu mojewypieki.com, z tą małą różnicą że Dorota upiekła z tego ciasta chleb irlandzki na sodzie, a ja troszkę mniej tradycyjne bułeczki 🙂 Przepis gorąco polecam, zwłaszcza jeśli ktoś nie lubi drożdży, ani nie ma ochoty walczyć z zakwasem.

Bułeczka irlandzka

No to jeszcze 20 minut, mój mąż wyjdzie z pracy i po kolejnych 20 minutach będzie miał szansę znów się przekonać, iż jest posiadaczem najlepszej żony na świecie ( i to pomimo, że mu zjadła wafelka WW) 😉

Ha, jeszcze jedną rzecz Wam powiem. Strasznie mnie coś wczoraj rozbawiło. Otóż koniec sierpnia i wrzesień jest to ponowny boom na opracowania statystyczne. Żeby wyrobić się ze zleceniami i odpowiedziami na maile potencjalnych klientów w okresie dyżurowym Marcina, wstajemy sobie o 4:15-4:30. I do wyjścia M na dyżur siedzimy razem w naszych firmach uzgadniając, odpisując i popijając kawkę w piżamach. No i jedna z klientek dostała opracowanie mailem przed godziną 5:00 rano. Koło południa zachwycona zadzwoniła do Marcina i mówi – rany, pan wcale nie śpi, już to powiedzialam koleżankom i dałam im pana numer telefonu!

Jak widać chłop robotny ma u kobiet powodzenie, obojętnie czy jako kandydat na męża, czy usługodawca.

Oświadczam, że być może w końcu zdechniemy, ale jeszcze przedtem na ten cholerny dom na wsi zarobimy (najwyżej już nie zdążymy go postawić).

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.