czwartek, 18 kwietnia, 2024

Ostatnie posty

gwiazda „Shoguna” Anna Sawai o dalszych losach Lady Mariko: „Wszystko staje się coraz lepsze”

Kariera japońskiej aktorki Anny Sawai już w ostatnich latach stale się rozwijała, ale epicki samurajski serial FX Shōgun bez wątpienia stał się jej przełomem.

Od czasu pojawienia się w F9 (2021) Universal w roli drugoplanowej, Sawai zagrał w szeregu wysokobudżetowych seriali, w tym Pachinko (2022-) Apple TV+ i Monarch: Legacy of Monsters (2023). Teraz Shōgun został okrzyknięty zarówno jej największym hitem, jak i najbardziej dynamicznym występem dramatycznym do tej pory. Pierwszy odcinek wystawnego epickiego serialu zgromadził 9 milionów wyświetleń na całym świecie w Disney+ i Hulu, kiedy miał premierę w zeszłym miesiącu, przebijając najnowsze premiery sezonów The Bear i Fargo – a od tego czasu szum tylko rośnie.

Druga telewizyjna adaptacja bestsellerowej powieści historycznej Jamesa Clavella z 1975 roku o tym samym tytule – po popularnym miniserialu z 1980 roku z Richardem Chamberlainem i Toshiro Mifune w rolach głównych – Shōgun przedstawia losy trzech głównych bohaterów, z których każdy jest luźno oparty na prawdziwych postaciach z historii Japonii: Johna Blackthorne’a (w tej roli Cosmo Jarvis), szukającego przygód angielskiego żeglarza, który znalazł się w „Japonii”; Lorda Yoshii Toranagi (szanowany japoński aktor Hiroyuki Sanada), potężnego feudała, którego pozycja jest zagrożona przez politycznych rywali; oraz Lady Mariko (Sawai), arystokratyczną młodą kobietę ze zhańbionej rodziny, która ma za zadanie służyć jako tłumacz dla Lorda Toranagi i „barbarzyńskiego” Anglika.

Sawai, która urodziła się w Nowej Zelandii, jest jedynym członkiem głównej obsady, który mówi obszernie zarówno w języku japońskim z epoki, jak i angielskim (zamiennik portugalskiego używanego w świecie opowieści). Shōgun wymagał również od niej nauki jazdy konnej, walki mieczem oraz wykonywania skomplikowanej mowy ciała i noszenia kimona przez tradycyjne japońskie kobiety z przeszłości.

Sawai mówi, że Shōgun to projekt, z którego jest „najbardziej dumna” w swojej karierze – która w Japonii obejmuje również jej poprzednie życie jako głównej wokalistki w popularnej J-popowej grupie Faky.

The Hollywood Reporter połączył się z Sawai, aby omówić jej głębokie zanurzenie się w postać i świat Lady Mariko – oraz jej przemyślenia na temat tego, jak Shōgun może potencjalnie otrzymać drugi sezon.

Co początkowo spodobało ci się w postaci Toda Mariko?

Po pierwsze, podobało mi się, że nie jest tylko podrzędną postacią – nie tylko miłosnym zainteresowaniem. Staje się miłosnym zainteresowaniem, ale to wcale nie jest całość tego, kim jest, ani sens jej postaci. Ona ma większy cel. Jako Japończyk oglądający zachodnie projekty, często nie czułem, że jestem widziany. Postacie były zazwyczaj bardzo płaskie. Ale w przypadku Mariko widać było wszystkie zmagania i wyjątkowy wpływ kulturowy, jaki japońskie społeczeństwo wywiera na kobiety. To był główny powód, dla którego chciałam ją zagrać.

A jakie szczegóły były dla ciebie ważne podczas przygotowywania występu?

Myślę, że najważniejszą rzeczą dla mnie było śledzenie jej podróży – jej historii i wszystkich sposobów, w jakie ją ukształtowała. Przeczytałam powieść i zbadałam Hosokawa Gracia [historyczną kobietę, na której oparta jest Mariko]. Wszystko to było ważne. Odbyłam też wiele rozmów z Rachel Kondo, producentką wykonawczą i współautorką scenariusza. Jest pół-Japonką, a jej babcia zainspirowała ją do tego, jak poradziła sobie z Mariko i dlaczego ta postać była dla niej ważna. Usłyszenie tego wszystkiego naprawdę mnie poinformowało i trzymałam się tego, grając ją.

Około czwartego odcinka Mariko staje się o wiele bardziej złożoną i zaskakującą postacią, niż początkowo się wydawało. Wyobrażam sobie, że ewolucja lub stopniowe odkrywanie jej charakteru było czymś, nad czym dużo myślałeś?

Japońskie kobiety w tamtych czasach nie mogły zbyt wiele wyrażać. Więc przez pierwsze trzy odcinki myślę, że naprawdę czujesz tę ścianę i że nie w pełni ją rozumiesz. Dopiero w momentach, w których dzieli się z Blackthornem, otwiera się trochę i po raz pierwszy daje kilka wskazówek na temat swojego pochodzenia rodzinnego i tego, przez co przeszła. Na początku wszystko jest dość niewypowiedziane, ale przy nim zaczyna wyjaśniać i opuszczać gardę. Później zobaczysz więcej scen, w których jest zmuszona mówić o swojej rodzinie, a także retrospekcje z czasów, gdy była młodsza.

Czytaj również:  Jeffrey Jones nie zagrał w "Beetlejuice Beetlejuice" pomimo wielkanocnego jajka

To interesujące, co powiedziałeś o tym, że Blackthorn jest swego rodzaju narzędziem do ujawnienia jej charakteru. Ponieważ jest osobą z zewnątrz, przypuszczam, że jest mniej ostrożna przy nim i może być szczera w sposób, w jaki nigdy by tego nie zrobiła w japońskim kontekście?

Absolutnie. Podoba mi się, że to powiedziałeś. Ponieważ tak właśnie czułem, że to będzie powód, dla którego ona się do niego zbliży. On nie zna japońskich zasad społecznych, a ona nie musi zachowywać się w określony sposób przed nim – ponieważ on nie jest jej narodem. O dziwo, pozwala jej to być po prostu sobą. Na początku jest prawie tak, jakby nie obchodziło jej nawet, co on myśli i nie ma żadnego szacunku, który mogłaby mu okazać. Ale potem, o dziwo, ewoluuje to w jej świadomość, że on faktycznie ją akceptuje i widzi w niej człowieka, a nie tylko kobietę, która musi zachowywać się w określony sposób.

Anna Sawai z Cosmo Jarvisem w Shōgun Disney

Czy serial był kręcony chronologicznie?

Tak, robiliśmy to blok po bloku. Czasami były to dwa odcinki razem. Ale w większości było to chronologiczne. Miałem już bardzo dobre zrozumienie postaci, ale życie w niej przez tak długi czas – i w tej samej kolejności, w jakiej widzowie jej doświadczają – było dla mnie zdecydowanie korzystne.

Czy możesz podzielić się nieco więcej o rzeczach, które musiałeś studiować i ćwiczyć, aby uzyskać szczegóły z epoki w swoim występie? Dorastając częściowo w Japonii, wyobrażam sobie, że nosiłaś wcześniej kimono, ale prawdopodobnie nie tak formalne i przez tak długi czas?

O tak, na palcach jednej ręki mogę policzyć razy, kiedy miałam na sobie kimono przed pokazem. Nie miałam pojęcia od czego zacząć. Więc dzień po tym, jak dostałam rolę, wysłali mnie na zajęcia. Zaczęliśmy od noszenia kimona i właściwego sposobu chodzenia w nim. Odbyłem wiele takich zajęć. Oczywiście ćwiczyłam też walkę mieczem – widać to na ekranie – ale ćwiczyłam też kyūdō [tradycyjną japońską sztukę walki łucznictwem], mimo że tak naprawdę nigdy nie robi tego w serialu. Pomyśleli, że wypróbowanie tych ruchów i zrozumienie tego mechanizmu byłoby dla mnie pomocne. Włożyłam też dużo pracy w naukę mówienia po japońsku w tym okresie. To był mój pierwszy Jidaigeki [japoński dramat z epoki, zwykle osadzony w okresie Edo od 1603 do 1868 roku] i wszystko było takie inne.

Co jeszcze obejmowały zajęcia z kimona?

Pożyczyli małą Minkę [tradycyjny japoński dom] z dwoma małymi pokojami z podłogami tatami i drzwiami shoji. Chodziłam tam, a oni pomagali mi ubrać kimono. W końcu nauczyłam się sama je zakładać, by móc ćwiczyć w domu. Ale tradycyjnie ubierają cię dwie osoby, a ty po prostu stoisz, aż wszystko będzie na swoim miejscu. Samo przyzwyczajenie się i zrozumienie struktury kimona było pomocne. Ma tak wiele warstw. Nie wiem, czy w tamtych czasach pokazywanie swoich krągłości było tabu, czy po prostu uważano je za nieatrakcyjne, ale celem kimona jest bycie płaskim. Włożyli więc małą poduszkę wokół mojej talii, abym była całkowicie płaska. Nauczyli mnie, że w tamtych czasach ludzie nie mieli bielizny, więc trzeba było mieć pachy zamknięte przez cały czas, w przeciwnym razie ludzie mogliby zobaczyć duże rękawy. Kobietom nie wolno było pokazywać palców, więc poruszając ramionami trzeba było niejako trzymać się wewnętrznej strony rękawa. Odwracanie się to cała sprawa – musiałam krążyć wokół mojego Uchikake [bardzo formalna odmiana kimona] w bardzo ostrożny sposób. To było prawie jak nauka tańca. Było tak wiele skomplikowanych szczegółów – czuję, że już wiele zapomniałam.

Czytaj również:  'Emancypacja' Recenzja: Will Smith prowadzi dynamiczny, ale płytki dramat o niewolnikach Antoine'a Fuqua

Mieliśmy wielu nauczycieli na planie, ale kobietą, która jako pierwsza zaczęła mnie uczyć kimona, była Akiko Kobayashi, która w serialu gra moją damę do towarzystwa. Często można ją zobaczyć siedzącą po jednej stronie za Mariko. Kazali jej być moją nauczycielką, ponieważ wiedzieli, że to moje pierwsze jidaigeki, więc za każdym razem, gdy pomyliłem się w scenie, mogła mnie bardzo szybko spoliczkować i poprawić (śmiech).

Sawai in ShōgunDisney

Czy oglądałeś miniserial z lat 80-tych Shōgun?

Byłem bardzo blisko obejrzenia tego, ale zostałem poinstruowany, aby tego nie robić. Myślę, że chcieli, abym miał bardzo świeże spojrzenie. Ale filmy Kurosawy były dla mnie bardzo pomocne.

Czy były jakieś klasyczne japońskie filmy samurajskie, w których szukałeś inspiracji?

Oglądałem wiele filmów Akiry Kurosawy. W jednym z jego filmów jest bardzo silna wojowniczka – [księżniczka Yuki w Ukrytej fortecy] – która była dla mnie wielką inspiracją. Są to tak różne postacie, że Mariko ma więcej cierpienia i wydaje mi się bardziej realna, ale księżniczka Yuki wywarła na mnie bardzo duże wrażenie, ponieważ była jedną z niewielu kobiet z mocą, które widziałem w filmach z tamtych czasów. Jest bardzo zaciekła wśród mężczyzn. Chciałem, by Mariko miała podobny wpływ na swój własny sposób.

Wspomniałaś wcześniej, że zagranie Mariko spodobało ci się, ponieważ japońskie kobiety nie były przedstawiane z dużą głębią w hollywoodzkich filmach i programach telewizyjnych z przeszłości. Wyobrażam sobie, że granie postaci takiej jak Mariko mogło być dla ciebie atrakcyjne również z perspektywy japońskiego przemysłu. Klasyczne kino japońskie jest bogate, różnorodne i wpływowe; ale prawdą jest również, że postacie kobiece w większości klasycznych filmów z epoki mają tendencję do szorstkości . Istnieją oczywiście wyjątki, ale kobiety w tych historiach rzadko mają dużo władzy i często kończą się dla nich fatalnie.

Na pewno. Myślę, że japońskie kobiety po prostu nie miały prawa głosu. Stare japońskie filmy przedstawiające feudalną przeszłość są brutalne, ale też bardzo prawdziwe. Taki był świat. Mariko nie jest królową, nie wszystko jej się udaje. Ale ma władzę. Widzimy, jak wpływa na nią każda walka i każdy ciężar. Dla [współprowadzącego program] Justina [Marksa], Rachel i całego zespołu FX, aby pozwolić japońskim postaciom kobiecym na więcej czasu na ekranie, aby podzielić się swoją perspektywą z publicznością, myślę, że był to ogromny krok. Mariko jest również bardzo krucha i w pewien sposób złamana. Bardzo dobrze to wszystko ukrywa. I to właśnie chciałam pokazać – że nie mówimy „tak” w takich sytuacjach tylko dlatego, że jesteśmy szczęśliwe i uległe. Po prostu nie mamy mocy, by powiedzieć coś innego – ale to nie znaczy, że jesteśmy pozbawieni sprawczości. Wywieramy ją na inne sposoby.

Niedawno rozmawiałem z Shōgun showrunnerami, Justinem Marksem i Rachel Kondo, i jedną z rzeczy, o których rozmawiali, było to, że Hiroyuki Sanada był kimś więcej niż tylko współgwiazdą serialu. Pełnił on również rolę swoistego doradcy kulturowego w roli producenta. Brzmiało to prawie tak, jakby jego obecność na planie była mądrym, życzliwym Panem – podobnie jak jego postać w serialu. Czy on również był dla ciebie pomocny?

Tak. Ilekroć myślę o Sanada-san, on i jego postać, Toranaga-sama, naprawdę się pokrywają. Sposób, w jaki go postrzegałem i szedłem do niego, mając nadzieję, że może uda mi się uzyskać jakąś radę – gdybym kiedykolwiek jej potrzebował – był bardzo podobny do relacji między Mariko i Toranaga-sama. On nie jest tak intensywny – nigdy nie dawał mi energii typu Pana. Ale miał odpowiedzi na każdą rzecz i tyle cierpliwości. Wiele razy, jako młody aktor, spotykasz ludzi w branży, do których trudno się zbliżyć, ponieważ wiedzą o wiele więcej. Ale z Hiro-san był po prostu jak „pozwól mi nauczyć cię wszystkiego, w czym potrzebujesz pomocy – po prostu mnie zapytaj” Mieliśmy obóz dla młodszych aktorów i aktorów drugoplanowych, a on po prostu wpadał i zaczynał uczyć wszystkich naprawdę cennych rzeczy, mimo że nawet nie spodziewano się, że tam będzie. Za kulisami było tak wiele momentów, w których można było poczuć jego pasję i to, że po prostu chciał jak najlepiej dla serialu.

Czytaj również:  Odsłonięcie laureatów nagrody Césara w Paryżu

Jakich rzeczy cię nauczył?

Miał bardzo techniczne sugestie. Na przykład jest scena, w której Mariko trzyma miecz i zgodnie z tradycją sposób, w jaki go używa, musi być bardzo specyficzny. I chociaż jest on różny dla mężczyzn i kobiet, Sanada-san dokładnie wiedział, jak powinna nim władać – i przeprowadził mnie przez to.

Następnie w weekendy rozmawiał ze mną przez FaceTime, by nauczyć mnie właściwego sposobu wypowiadania moich kwestii w klasycznym japońskim – co było niesamowicie hojne, ponieważ po prostu zgłosił się na ochotnika. Myślę, że w pewnym momencie podszedłem do niego, by zapytać go o kilka linijek, a potem szybko zmieniło się to w dziesięć linijek, a on powiedział: „Słuchaj, jeśli chcesz po prostu przejść ze mną przez cały następny odcinek, po prostu zadzwoń do mnie w weekend” (Śmiech)

A potem były dni, kiedy miałem z nim sceny i naprawdę walczyłem. Spoglądałam na niego pytająco „co powinnam zrobić?” A on mówił mi: „Nie zmuszaj się. Cokolwiek teraz czujesz, Mariko prawdopodobnie też to czuje, ale musi wszystko ukrywać, więc nie musisz próbować tego wyrażać – to tam będzie” Nauczył mnie wielu rzeczy, które z pewnością zabiorę ze sobą na następny zestaw, na który wejdę.

Sawai i Hiroyuki Sanada w Shōgun Disney

Akcja serialu rozgrywa się w XVII-wiecznej feudalnej Japonii, ale czy podczas jego kręcenia miałeś wrażenie, że istnieją interesujące podobieństwa do dzisiejszego świata? Czy uważasz, że to część intencji serialu?

Cóż, szczegóły są zupełnie inne – nikt nie popełnia dziś seppuku za pomocą mieczy – ale polityka jest bardzo istotna. Wiesz, są dziś ludzie desperacko próbujący zdobyć więcej władzy, a potem jesteśmy my wszyscy pod nimi, którzy będziemy musieli odpowiadać przed tymi ludźmi i żyć z rezultatami. Nie postrzegałem więc tej historii jako czegoś, co należy już do przeszłości. W pewnym sensie myślę, że jest to ulepszona wersja tego, co przeżywamy teraz.

Kiedy rozmawiałem z Justinem i Rachel, byli całkiem jasni, że serial kończy się tam, gdzie kończy się książka Jamesa Clavella i że zawsze miał to być serial limitowany. Rozumiem też, że była to bardzo wymagająca i kosztowna produkcja. Wygląda więc na to, że nie spodziewali się drugiego sezonu. Ale teraz, gdy staje się coraz większym hitem dla Disneya, na co masz nadzieję?

Cóż, historia powieści Jamesa Carville’a kończy się na pierwszym sezonie. Ale książka jest lekko oparta na japońskiej historii, więc jeśli chcieliby ją kontynuować, nasza historia nadal trwa. Więc jestem pewien, że mogliby spróbować coś wymyślić. Uwielbiam sposób, w jaki kończy się sezon pierwszy. To najbardziej dumny projekt, w jakim brałem udział. Więc jeśli chcieliby zrobić więcej, byłbym tym bardzo podekscytowany. Na razie chcę tylko, by wszyscy oglądali dalej. Szczerze mówiąc, każdemu, kto obejrzał kilka pierwszych odcinków, mówiłem, że jeśli podoba ci się teraz, to oglądaj dalej, bo wszystko będzie coraz lepsze.

Nowe odcinki Shōgun ukazują się co tydzień we wtorki i są dostępne do streamowania na Hulu i Disney+.

Latest Posts

Nie przegap