piątek, 14 czerwca, 2024

Ostatnie posty

John Cho nie uważa swojego epizodu w „Sympathizer” za meta, ale rozumie, jeśli tak myślisz

[Ta historia zawiera spoilery do czwartego odcinka The Sympathizer, „Give Us Some Good Lines.”]

Słyszysz o Jamesie Yoonie, zanim go poznasz. Czwarty odcinek The Sympathizer, limitowanego serialu HBO i A24 będącego adaptacją nagrodzonej Pulitzerem powieści Viet Thanh Nguyena, jest przerywnikiem od zwykłej działalności szpiegowskiej, gdy Kapitan (Hoa Xuande) zostaje wysłany przez swojego kontakta z CIA (Robert Downey Jr.), aby służyć jako konsultant kulturowy filmu o wojnie w Wietnamie od gorącego autora (również granego przez Downeya). Opowiadając Lanie (Vy Le) o filmie, Kapitan mówi, że w obsadzie jest James Yoon. Lana nie rozpoznaje tego nazwiska, ale Kapitan mówi, że pozna go, gdy go zobaczy: To facet, do którego Hollywood zwraca się za każdym razem, gdy pojawia się azjatycka rola.

Właśnie dlatego wydaje się, że to prawie jak pisanka wielkanocna, gdy James Yoon pojawia się kilka scen później, grany przez Johna Cho w niespodziewanym epizodzie u boku Davida Duchovnego jako aktor działający metodą, który odmawia złamania charakteru, ku zdenerwowaniu wszystkich na planie. Cho był oczywiście jednym z niewielu aktorów pochodzenia azjatyckiego, którzy na początku XXI wieku zdobyli znaczące role w Hollywood, stając się nawet dosłownie dzieckiem z plakatu reprezentacji azjatycko-amerykańskiej w wirusowej kampanii w mediach społecznościowych „Starring John Cho”

Cho rozmawiał z The Hollywood Reporter, aby omówić swój casting, jak odnosi się do wypaczenia Hollywood w odcinku (zwłaszcza jego traktowania azjatyckich aktorów i postaci) oraz wrażenie, jakie wywarł na nim Xuande, kiedy po raz pierwszy pracowali razem kilka lat wcześniej.

Jak zaangażowałeś się w ten projekt?

To było przez reżysera Parka [Chan-wook, który współtworzył film z Donem McKellarem]. Znamy się tylko towarzysko, nigdy razem nie pracowaliśmy, ale poznaliśmy się ponad 15 lat temu. On jest po prostu kimś, kogo podziwiałem przez długi, długi czas, więc to było łatwe tak.

Czytaj również:  Dzieła "wspomagane" przez SI mogą być chronione prawem autorskim, co rodzi pytania dla Hollywood

Biorąc pod uwagę, co podróż Jamesa Yoona reprezentuje w Hollywood, czy uważasz swój casting za meta?

Z pewnością można to tak odczytać. Ale dla mnie myślałem o pokoleniu lub dwóch przede mną i wydawało mi się to lepiej pasować pod względem nastroju społecznego tamtych czasów i tego, jak ta osoba byłaby traktowana poza i na planie. W moim umyśle była to bardziej oda do ludzi, którzy mnie poprzedzili, którzy byli moimi mentorami. Wielu azjatycko-amerykańskich aktorów, których poznałem po raz pierwszy, było głównie aktorami teatralnymi, którzy nie płacili wszystkich rachunków za film i telewizję. To byli ludzie, o których myślałem. Ale absolutnie, widzę to, zwłaszcza jeśli jesteś młody i być może Harold i Kumar Go to White Castle to być może pierwszy raz, kiedy byłeś świadomy obecności azjatyckich Amerykanów na ekranie. Więc z pewnością rozumiem, że ktoś mógłby tak pomyśleć.

Czy mógłbyś odnieść się do któregoś z pomysłów satyrycznych w tym odcinku?

To, do czego mogę się odnieść w postaci Jamesa Yoona, naszego punktu łączącego, to fakt, że starał się jak najlepiej wykonać tę rolę, którą miał. To, czego nie robił, to krytykowanie szerszej perspektywy. Być może dzisiaj byłbym bardziej skłonny, powiedzmy, spojrzeć na scenariusz i powiedzieć: „Podczas gdy tekstowo ta postać nie jest obraźliwa ani poniżająca, w kontekście przedstawianie tej osoby nie ma już sensu lub jest niedokładne, a zatem samo umiejscowienie samej historii może być podejrzane lub rasistowskie” Z pewnością mogę odnieść się do tej postaci, Jamesa, [nie] robiąc tego. W ten sposób musieliśmy myśleć. Do pewnego stopnia wciąż to przeżywam.

Pracowałeś już z Hoa Xuande, gdy był on aktorem drugoplanowym w Cowboy Bebop. Hoa powiedział, że na planie zainspirował go sposób, w jaki traktowałeś innych i aspirował do bycia takim liderem, jakim byłeś, gdyby kiedykolwiek był numerem jeden na liście zgłoszeń. Kto by pomyślał, że stanie się to zaledwie kilka lat później?

Czytaj również:  Wydarzenia tygodnia: "Wyspa ognia", "Ms. Marvel" i inne

Tak, co do cholery? (Śmiech) Tak wielu azjatyckich Amerykanów z mojego pokolenia dorastało w okolicznościach, w których wszyscy byli biali, a zwłaszcza mężczyźni, czułem, że wszyscy mieliśmy to „mniej niż”, z którym musieliśmy sobie radzić w okresie dojrzewania i musieliśmy znaleźć sposób, aby poradzić sobie z tym ciężarem bycia „mniej niż”, gdy dorastaliśmy. Kiedy zostałem aktorem i przeprowadziłem się do Los Angeles, spotkałem tych wszystkich kolesi z Hawajów i oni naprawdę otworzyli mi umysł, ponieważ chodzili wyżsi. Wydawali się zasadniczo inni i byłem nimi zafascynowany, a kiedy o tym pomyślałem, okazało się, że to dlatego, że dorastali w większości w kulturze azjatyckiej, więc są inaczej zaprogramowani. I w łagodniejszy, bardzo subtelny sposób, od razu poczułem to z Hoa. Dorastał w Australii, więc zakładam, że nie dorastał w większości azjatyckiej dzielnicy, ale nadal miał trochę tego smaku. A może to dlatego, że jest surferem, więc jest ta równowaga i wdzięk, które sprawiają, że chodzisz inaczej. Ale tak czy inaczej, moje wrażenie z nim było takie: To jest nowa krew. Podoba mi się ta postawa i był dobrym aktorem – nie żeby w tej roli można było zobaczyć cały zakres tego, co ktoś może zrobić – ale byłem jak: Och, jestem nim bardzo zafascynowany i lubię go. Nigdy nie wiadomo, jak daleko ktoś może się posunąć na podstawie czegoś takiego, ale pomyślałem: Opublikuj to. [Mimes notuje karteczkę Post-it.] Ale po prostu bardzo go polubiłem od razu i myślę, że przyciągnęła mnie jego energia.

Fabuła Jamesa Yoona koncentruje się na jego wielkiej scenie tortur. Wiele mówi się o tym, że postać Davida Duchovnego to metoda, ale to James Yoon decyduje się pozostać na stojaku tortur przez przerwę obiadową i popycha się aż do wymiotów. Brzmi to jak bardzo trafny wybór, celowe stwierdzenie o poświęceniu wymaganym od aktorów, którzy być może nie mają takiej okazji na co dzień. Ale co z tego wynika?

Czytaj również:  Od "Definitely, Maybe" do "Beautiful Boy": 14 filmów dla tatusiów i ich dzieci na Dzień Ojca

To koreluje z poziomem władzy, jaką ma się na planie. Nie jestem wykształconym aktorem i nie wiem, co tak naprawdę pociąga za sobą pełna metoda, ale istnieje sposób na utrzymanie siebie w rzeczach, które robisz prywatnie, a następnie jest sposób, w jaki, gdy jesteś postacią, aktywnie ingerujesz w metody pracy innych ludzi. Jedna osoba w tej historii była obraźliwa i samolubna w sposobie, w jaki pracowała. Jest też inny aktor, którego metody pracy mogą być podobne, ale co najważniejsze, nie był obraźliwy i nie ingerował w sposób pracy innych ludzi. Kto może sobie pozwolić na brak współpracy z resztą obsady i ekipy, a kto, aby utrzymać swoją pracę, musi współpracować?

Zgaduję, że to jeden z punktów łączących scenografię z lat 70. i 2024.

Trochę (Śmiech).

Latest Posts

Nie przegap