wtorek, 25 czerwca, 2024

Ostatnie posty

recenzja filmu „Lula”: Oliver Stone opowiada o dramatycznym powstaniu, upadku i ponownym powstaniu obecnego prezydenta Brazylii

Oliver Stone zawsze miał jedno oko skierowane na południe od granicy USA.

Zaczęło się od jego fenomenalnego scenariusza do filmu Briana De Palmy Człowiek z blizną, który przekształcił słynnego gangstera z Chicago w zatwardziałego kubańskiego uchodźcę. Następnie Stone wyreżyserował sagę fotoreporterską Salvador, opowiadającą o śmiertelnej wojnie domowej, która ogarnęła Salwador w latach 80-tych. Później nakręcił kilka filmów dokumentalnych o latynoamerykańskich przywódcach, w tym dwa z udziałem Fidela Castro i jeden z udziałem takich lewicowych osobistości jak Hugo Chávez i Evo Morales.

Lula

The Bottom LineZamachy stanu i spiski.

Miejsce: Festiwal Filmowy w Cannes (pokazy specjalne)
Obsada: Luiz Inácio Lula da Silva, Glenn Greenwald, Oliver Stone
Reżyserzy: Oliver Stone, Rob Wilson
Scenarzyści: Kurt Mattila, Alexis Chavez
1 godzina 30 minut

Fascynacja Stone’a brudną polityką i brutalnymi walkami klasowymi na południowej półkuli wydaje się doskonale współgrać z dramatycznymi zwrotami akcji i nieustannymi spiskami obecnymi w wielu innych jego fikcyjnych dziełach, od J.F.K. przez Nixona po W do Snowdena. W świecie reżysera, który według niego jest również naszym światem, przywódcy są albo skorumpowani, albo zdejmowani przez skorumpowanych, podczas gdy istnienie demokracji jest zagrożone przez potężne głębokie państwo, które obejmuje międzynarodowe korporacje, szpiegów, skrajnie prawicowych zelotów i zacienionych pośredników.

Wszystko to brzmi jak dobra powieść lotniskowa, a jednak według Stone’a wiele z nich jest prawdziwych. Nie jest więc zaskoczeniem, że zdecydował się on opisać wzlot, upadek i zmartwychwstanie obecnego prezydenta Brazylii Luiza Inácio Luli da Silvy, którego historia od szmatławca do bogactwa, od więzienia do wolności czyta się jak scenariusz filmowy, który Stone mógłby sam napisać. I to nawet taki, który ma szczęśliwe, hollywoodzkie zakończenie, w którym prawda ostatecznie triumfuje nad przeciwnościami losu, przynajmniej na razie.

Współreżyserowany przez Stone’a i Roba Wilsona film Lula nie jest niczym nowym pod względem formy. Wykorzystując mnóstwo archiwalnych materiałów filmowych, nieprzerwany głos Stone’a, który wyjaśnia nam wszystko przez cały czas, oraz długi wywiad przeprowadzony z Lulą podczas jego kampanii o reelekcję w 2022 roku, film jest jak wyczerpujący, szybki kurs współczesnej brazylijskiej polityki.

Czytaj również:  recenzja "Diabelskiej kąpieli": Niepokojąca psychodrama o kobiecie doprowadzonej do skrajności w XVIII-wiecznej wiejskiej Austrii

Pierwsza połowa dokumentu śledzi niezwykły rozwój Luli od zubożałego dziecka na wsi, gdzie był wychowywany wraz z sześciorgiem rodzeństwa przez samotną matkę, przez jego staż jako wyszkolony hutnik, podczas którego stracił palec u nogi w wypadku, po jego awans na potężnego przywódcę związkowego i założyciela Partii Robotniczej. W 2002 r. przeprowadził popularną kampanię, która zjednoczyła naród i wybrała go na prezydenta, dołączając do grona przywódców Ameryki Łacińskiej, w tym Cháveza i Moralesa, wywodzących się z rdzennych środowisk lub rodzin robotniczych, którzy awansowali na najwyższe urzędy w swoich krajach.

Żadna z tych informacji nie będzie nowa dla każdego, kto śledził Brazylię w ciągu ostatnich kilku dekad, dlatego też Lula staje się interesujący dopiero w drugiej połowie filmu. To właśnie wtedy twórcy filmu zagłębiają się w ogólnokrajowy skandal, który doprowadził do aresztowania i uwięzienia byłego prezydenta w 2017 roku, otwierając drzwi dla niezrównoważonego skrajnie prawicowego lidera Jaira Bolsonaro (znanego jako „Tropikalny Trump”) do wygrania kolejnych wyborów.

Początkowo wielu Brazylijczyków wierzyło, że masowa rozprawa rządu z korupcją, zwana Operacją Myjnia (nazwa już brzmi jak kolejny projekt Olivera Stone’a), była uzasadnionym i koniecznym przedsięwzięciem, na czele którego stanął wschodzący sędzia federalny Sergio Moro. Lula został ostatecznie zatrzymany wraz z innymi urzędnikami biorącymi udział w akcji, a następnie skazany na więzienie za łapówkarstwo i powiązane zarzuty, co uniemożliwiło mu ubieganie się o reelekcję w 2018 roku. Fakt, że pełniąca wówczas obowiązki prezydenta Brazylii, Dilma Rousseff, również jeden z głównych sojuszników Luli, mianowała go szefem sztabu, aby zapewnić byłemu prezydentowi pewną formę immunitetu prawnego, również wydawał się niektórym nieco podejrzany.

Ale to film Stone’a, więc rzeczy nigdy nie są tym, czym się wydają na pierwszy rzut oka. Z pomocą śledczego źródła informacji The Intercept i jego założyciela Glenna Greenwalda, który rozmawia z reżyserem w późniejszych scenach, dowiadujemy się, że operacja Car Wash była w rzeczywistości również ogromnym spiskiem – napędzanym przez prawicowców i korporacje, czy to w Brazylii, czy w USA, którzy byli niezadowoleni z postępowej polityki społecznej i gospodarczej, którą Lula wdrożył podczas swojej dekady u władzy.

Czytaj również:  Amazon ląduje animowany film "Batman" i telewizyjny spinoff

Wszystko to brzmi zbyt filmowo, by mogło być prawdziwe, ale dokument dostarcza dowodów (choć szybko – najlepiej przeczytać The Intercept po więcej szczegółów), popartych zarówno zeznaniami Greenwalda, jak i Luli. Ich zdaniem, Brazylia jest tylko najnowszym z długiej linii krajów Ameryki Łacińskiej będących celem amerykańskiej interwencji, czy to podczas zimnowojennych zamachów stanu sponsorowanych przez CIA (w tym tego w Brazylii w 1964 r.), czy też tego, co dziś najlepiej opisać jako „lawfare”, gdzie procesy i śledztwa mogą doprowadzić do bezkrwawej zmiany reżimu.

Oczywiście podobne procesy przedwyborcze toczą się obecnie w Stanach Zjednoczonych – o czym sam Stone wspomniał w niedawnym wywiadzie podczas omawiania najnowszej pracy. Argument „lawfare”, niezależnie od tego, czy ostatecznie go kupisz, czy nie, jest jednym z bardziej intrygujących wniosków z Lula, a reżyser próbuje umieścić go w szerszym kontekście amerykańskiej polityki zagranicznej, w której handel i handel często liczą się bardziej niż ochrona globalnej demokracji. (Innym wnioskiem jest to, że Lula uważał George’a W. Busha za lepszego prezydenta niż Barack Obama, nawet jeśli nie zgadzał się z polityką tego pierwszego)

Dla tych, którzy gardzą Lulą – a wciąż jest wielu takich ludzi w Brazylii, gdzie po wyjściu z więzienia został on ponownie wybrany niewielką liczbą 50,9% głosów – film ten będzie wydawał się jedynie przemawiać do chóru, pomijając pewne fakty, o których inni donosili przez lata. Filmy dokumentalne Stone’a, choć czasami mogą być pouczające, należy traktować z przymrużeniem oka: Nie jest on dziennikarzem, ale filmowcem z pewnymi przekonaniami, czy to politycznymi, czy tematycznymi, które stara się przekazać w każdym swoim filmie.

Wydaje się również, że uwielbia kręcić się wokół wpływowych ludzi, niezależnie od tego, czy jest to uprzejmy Lula, czy mniej uprzejmy typ, taki jak Władimir Putin, z którym Stone długo rozmawiał w czteroczęściowym serialu Showtime. Reżyser sam jest kimś w rodzaju potężnego człowieka, przynajmniej w świecie filmu, i często pojawia się na ekranie obok samych przywódców. To, że Stone wykorzystuje swoją władzę do kronikowania tego, co uważa za szczytne cele, lub do mówienia o politykach, których podziwia, jest jego zasługą. Ale jest też coś nie tak, gdy każdy nowy dokument, który tworzy, wydaje się być „filmem Olivera Stone’a” we wszystkich znaczeniach tego terminu.

Czytaj również:  Najlepsze wyprzedaże z okazji Boxing Day, aby robić zakupy w nowym roku, od mody po fitness

Latest Posts

Nie przegap