|
A co tam, powiem Wam! Powiem Wam, że dzwonili z kadr i czekają na nas do podpisania umowy na cały etat :))) Normalnie od grudnia zobaczę jak to jest nie płacić zusu z firmy (no dobra, płacić tylko zdrowotną składkę). Do tego w listopadzie maja przyjść pieniążki za nadgodziny. Wprawdzie w naszym przypadku to mini nadgodzinki, ale zawsze jakiś dodatkowy grosz. Iiiii wygląda na to, że w końcu mamy skuteczną reklamę szkoleń, bo znacznie zwiększyła się częstość przygotowywania odpowiedzi na zapytania ofertowe. Jakby tego było mało, rozpiera mnie duma, że istnieje osoba, ba nawet 2 osoby chcące posiadać doniczki moimi łapkami ozdobione (ciekawe w jakim kolorze jest Smoczyca, bo według Sapkowskiego najrzadsze są Złote Smoki ;), a Ona poprawiła mi humor jak rzadko się komu udaje). Normalnie strach się bać, tak jakoś miło ostatnio się u nas porobiło. I jeszcze do wiosny tylko 145 dni – czy to nie brzmi optymistycznie???!!! Niesiona na skrzydłach radości, przysiadłam wczoraj wieczorem przy komputerze i znów udałam się na zakupy, po akcesoria niezbędne do świątecznego hand made. Tak, tak, niedługo w naszym sklepiku pojawią się świąteczne pierdółki.
|
Malutką chmurką deszczową w moim nastroju okazało się nasze kolejne niepowodzenie mieszkaniowe. Śliczne, przytulne mieszkanko, nowe i gotowe do zamieszkania, do tego w bardzo przyjemnej cenie nawet nie dało się nam obejrzeć, bo wzięło i sprzedało się innym. Ale co tam, na pewno jeszcze jakieś sobie znajdziemy. Rany, sama nie wierzę, że to ja piszę w takim optymistycznym stylu.