Żegnamy się z pogotowiem, przynajmniej z tym bydgoskim. M nie zgodzi się na obniżenie stawki i podziękował im za współpracę. Tak więc mamy w końcu jasność sytuacji i motywację do wytężonego wysiłku w naszych firmach. Wczoraj M miał ostatni dyżur na swoim stałym zespole. Chłopakom jest przykro, nawet nie chcieli wierzyć. Przyjeżdżali wczoraj robić sobie zdjęcia z M, zaplanowali na przyszły tydzień wspólną wigilię i ciągle jęczą, żeby tylko kontakt się nie urwał. Miłe słowa wczoraj też padły od pewnego aspołecznego lekarza, który jeździ na specjalistycznym. Wydusił z siebie, że jest mu przykro i obojętnie kto nie przyjdzie w miejsce M i tak nie będzie lepszy od niego. Tak więc cieplutko na sercu się robi. Zabawne jest, ze dopytują się, czy M nie będzie szukał pracy w urzędzie marszałkowskim, bo dobrze by było, gdyby ktoś utarł nosa tej całej pogotowianej administracji.
Z tematów pozapogotowianych – przedwczoraj o mały włos kot by nam się powiesił. Mówiąc ściśle, to się powiesił, ale nie ze skutkiem śmiertelnym. Tide siedział sobie na balustradzie balkonu i postanowił zeskoczyć w krzaczory, a smycz którą miał ograniczoną wolność jest pełna supełków (supłów nawet). No i jeden z takich supłów zahaczył się o balkonową kratkę, na skutek czego kot zawisł w powietrzu młócąc wściekle łapami. Na całe szczęście nic się nie stało, został wciągnięty do domu, pocharczał i poszedł spać.
Jak już wspominałam, prezenty gwiazdkowe mamy w szafach, więc teraz myślę nad ich opakowaniem. Mam ochotę na szary papier pakowy z jakimś delikatnym motywem świątecznym umieszczonym tam metodą serwetkową, do tego sznurek, bilecik, może jakaś drewniana zabaweczka choinkowa, albo gwiazdka ze słomy?
Zachęcam wszystkich do lektury „Dzienników kołymskich” Jacka Hugo-Badera. Losy naszych wschodnich sąsiadów są absolutnie wstrząsające. Jak kraj może traktować swoich obywateli jak paliwo? Jak można ludzi doprowadzić do takiego odczłowieczenia? Niby tego wszystkiego jestem świadoma, historii nigdy się nie uczyłam, ale żadnej lektury z polskiego nie ominęłam. Myślę, że po latach jeszcze inaczej na to wszystko się patrzy, na pewno dojrzalej, poziom empatii wzrasta. Jeśli ktoś ma ochotę ponarzekać, na kraj w którym żyjemy, niech sięgnie po „Dzienniki kołymskie”. I na koniec mały cytacik z książki:
Sierp i młot, młot i sierp
To jest nasz radziecki herb.
Chcesz, to siej, a chcesz, to kuj.
Tak czy siak dostaniesz chuj.
Jakuccy szamani twierdzą, ze 21 grudnia, to jest szamański dzień. Dokładając do tego informację, że dokładnie wtedy medaliony wiedźminów wibrują, bo 21 grudnia jest najwięcej magii w powietrzu, strzeżcie się kochani. Jestem dzieckiem przesilenia zimowego oraz letniego, a me moce jeszcze nie są w pełni rozbudzone 🙂