Dzisiaj właśnie mija rok od narodzin Florki. Przeleciało jak z bicza strzelił. Wcześniej nie raz miałam wrażenie szybko upływającego czasu. Po tym roku stwierdzam, że źle szacowałam prędkość z jaką mija czas.
Wczoraj odbyła się imprezka urodzinowa córki. Robienie tortu dla swojego dziecka zapowiadało się na istny chrzest ognia, ale szczęśliwie jakoś poszło. Kolejny pierwszy raz mam więc za sobą. Dzisiaj co chwilę zerkamy na zegarek i wspominamy to co działo się rok temu. Uciekam taplać się w rodzinnym ciepełku 🙂