Tęczowo mi, bo po pierwsze za oknem widzę wieeelką, piękną tęczę, po drugie od wczoraj lepię, kleję i rysuję, zlecenia jakoś się kulają i szansa na większe pieniądze też gdzieś tam majaczy na horyzoncie. Planujemy też pobyt na Helu w ostatnim tygodniu grudnia, tak żeby nadmorsko zakończyć stary i rozpocząć nowy rok (nawet za cenę dyżurów M przez całe Boże Narodzenie). Oj chciałabym, żeby zawsze po gradobiciu zarówno na niebie, jak i w życiu pojawiała się tęcza 🙂
Jej tak to optymistycznie brzmi,aż niemożliwe, że spod moich rąk to wyszło. A jednak!