Bałagan w głowie

Odzywam się grzecznie, nic mi się nie stało, nikt mnie nigdzie nie zamknął, nie związał, nie zakneblował. Spowiedź minęła zadziwiająco…., no właśnie – zadziwiająco. Trafiliśmy na cudownego spowiednika, i całe szczęście, bo nie wiem jakby się to skończyło. Więc jakby nie patrzeć dostaliśmy bonus za zwlekanie. Nigdy się nie spowiadałam siedząc sobie z księdzem na ławeczce i zwracając się do niego po imieniu. Miało to i tak bardziej formę rozmowy, a dokładniej mówiąc odpowiedzi na moje wieczne „a dlaczego?”. Najmniej standardowa forma spowiedzi z jaką się spotkałam dała mi najwięcej. Jestem jakaś dziwnie rozmiękczona i mózg mi paruje od tego ciągłego zastanawiania się i rozmyślania. Normalnie wzruszyłam się, że w tym „fachu” są tacy ludzie otwarci na rozmowę, życzliwi, nie pouczający w kółko, solidni, szczerzy, z szeroką wiedzą teologiczną, historyczną, psychologiczną. Można ująć to tak, że jestem na etapie postrzegania przesłanek mówiących, że Ziemia wcale nie jest płaska 🙂 Dobrze mieć jednak karteczkę, na której trzeba uzyskać podpis spowiednika, tylko żeby wszyscy trafiali tak jak my.
Co do bardziej przyziemnych informacji z frontu ślubnego, informuję, że jestem kłębkiem nerwów. Na dodatek nie rozumiem dlaczego. No bo tak, oblubieńca jestem pewna, nie muszę dmuchać balonów, martwić się o kotlety, ilość wódki, to czy krem do tortu się nie zważy, czy goście się nie schleją. A jednak…

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.