Graliśmy sobie wczoraj wieczorkiem z M w badmintona na parkingu. I właśnie jak zamierzaliśmy się zwijać do domu, M wykonał przedziwny pląs ciałem i zadziwiony rzecze: „A co to?” A było to to:


Żółw jakimś cudem uniknął rozdeptania i za bardzo się tym nie przejmując pobiegł sobie na trawkę. Tak, tak żółwie biegają i to całkiem szybko!!! Skąd więc powiedzenia w stylu „wolny jak żółw”, czy „żółwie tempo”? Jeśli chodzi o prędkość, to ślimaki do żółwi startu nie mają. A tak swoją drogą, skąd w samym centrum miasta żółw? Czyżby komuś nawiał z domu? Sądziłam, że będę obserwować nocne niebo w celu wypatrywania kawałków spadającego kosmosu, a teraz planuję posiedzieć sobie na ławce przed blokiem i poczekać, może tym razem jakaś zebra zaplącze się M pod nogami.