Lancerowy lans

Nie było mnie tu troszkę. Po pierwsze trochę szkoleń się trafiło, po drugie Olsztyn się zaczął, po trzecie choróbsko się przyplątało, a po czwarte byliśmy na zakupach i chyba w przyszłym tygodniu uda nam się nasz zakup odebrać z salonu. No i przyznam, że zakup jest w kolorze czarnym (jak zwykle), jest nieużywany (jak zwykle), a jednak jest bardzo niezwykły. Bo jest to największy gabarytowo i cenowo zakup jakiego kiedykolwiek dokonaliśmy. Oto on:

Cieszę się jak wariatka i nie mogę doczekać, kiedy mój duży-mały chłopiec wsiądzie do swojej zabawki :)))
A tak poza tym – Mąż na dyżurze, a ja czekam na Szefa z rogalikami… Zabrzmiało nieźle co? Ale to tylko tak brzmi, nic z tych rzeczy!

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.