Oswoić zimę

Tak, zima urządziła nam pokaz swej siły. Postanowiłam ją troszkę oswoić, bo jak stare przysłowie mówi – jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Marcin zabiera mnie więc na śnieżne przejażdżki naszym nowym autkiem, ja kupiłam sobie śliczną czapkę uchatkę z wełny i królika, a mąż zamówił mi do kompletu prześliczne czarne futerko :))))) Wariat, wariat, wariat! Ale miło mi być tak rozpaskudzaną. Żeby rozbudzic nastrój świąteczny nabyłam wczoraj aniołki na choinkę i chyba jednak nie mogę doczekać się ubierania drzewka i tego pięknego zapachu, który będzie wypełniał mieszkanko. W ramach przypomnienia sobie smaku dzieciństwa, pojawiły się u nas w domu kalendarze adwentowe i teraz każdego ranka umieram z ciekawości – jaką też czekoladkę znajdziemy w okienku 🙂
Czekam na przesilenie zimowe, bo jeszcze trochę i dzień zacznie się wydłużać, no i pilnie kontroluję mój blogowy wiosenny suwaczek. Pozostaje mi jakoś przetrwać te 111 dni. Nawet 2 najbliższe wyjazdy do Olsztyna przełożyliśmy na styczeń, więc pozostaje jeszcze za tydzień wizyta u ginekologa i mam nadzieję, że nastrój poszybuje mi w górę, że hej. Tak sobie zerkam na to, co napisałam i sielankowym życiem zaleciało 🙂 Życie jest normalne, tylko, że jakoś tak o tej najmilszej jego części napisałam, resztę wraz ze stertą prasowania w szafie zamknęłam.
A na takie wdzianko właśnie czekam:

 


źródło: www.ochnik.pl

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.