Stara, pusta blondynka

No to się wyspałam. Dzisiaj mordka mi się śmieje, bo Marcinowi skończył się dyżurowy maraton i mamy 4 dni prawie wolne (tylko jutro małe szkolenie). Jutro planujemy zrobić zakupy jedzeniowe na cały tydzień i mieć to z głowy. Nie wiem, czy wyrobimy się z zakupem choinki, bo po południu jedziemy na szkolenie. Tak, czy siak dla mnie już dzisiaj zaczęły się święta, bo święta to Marcin i ja razem w domu 🙂
Nasz piątkowy powrót z Olsztyna był wykańczający – ciemna noc za oknem, śnieg zawiewający z pola, zaspy, zastanawiałam się czy dojedziemy do rana i czy Marcin na dobę zdąży. Ale się udało.
Od jakiegoś czasu nie mamy drugiego komputera – co chyba widać po kurzu osiadającym na mym blogu. Będziemy musieli po nowym roku przymierzyć się do zakupu kompa – i mnie będzie tu więcej i szybciej praca będzie nam szła – co dwa kompy to nie jeden.
A tak poza tym wszystkim załapałam doła urodzinowego – we wtorek stuknie mi trzydziestka i wiem, że to śmieszne i żałosne, ale jakoś trudno i pogodzić się z upływającym czasem i zmianą pierwszej cyferki na liczniku. Nie sądziłam, że urodzinowa histeria mnie kiedyś dopadnie – a jednak. Mamy taką ciocię w rodzinie – która nawet w urzędach wmawiała, że w dowodzie osobistym jest błąd i że ma 10 lat mniej.
Są to ostatnie urodziny, jakie obchodzę, od wtorku przestaję liczyć. Jak widać pusta blondynka czasem bierze nade mną górę.

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.