No i kolejny z moich 2 najbardziej znienawidzonych dni w roku. Podsumowania, postanowienia, dotkliwa świadomość, że czas pędzi jak szalony. Na dodatek nie mam z kim dzielić tej dzisiejszej chandry.
Zważywszy na to, że rok w rok postanowień miałam wiele, a realizowałam ich znikomą część, postanowiłam, że dopóki nie nauczę się mierzyć siły na zamiary, dopóty nie będę niczego noworocznie postanawiać. Dla przykładu podam, ze w tym 2010 roku dotrzymałam jednej obietnicy na chyba 1500 – nie uciekłam sprzed ołtarza 🙂
Lekceważąc mój nienajlepszy nastrój, życzę Wam, żebyście spędzili ten sylwestrowy wieczór w cudownym nastroju, energicznie wkroczyli w nowy rok, a tym którzy robią postanowienia życzę ich spełnienia i płynącej stąd satysfakcji.
A mi życzcie na ten wieczór cudownej muzyki w radiowej trójce, pasjonującej książki, pysznej kawki i niech ta noc minie szybko, a Marcin wróci cało z dyżuru. A czego życzę sobie w tym 2011 roku? Życzę sobie by grono kochanych przeze mnie osób się nie pomniejszyło, a także zdrowia, optymizmu, energii, siły, aktywności, polubienia siebie i dużo pracy.