Jeździłam dzisiaj samochodem!!!!! No, może to zbyt dużo powiedziane, ale bujałam się do przodu, do tyłu i zawracałam. Jak ja to lubię! Może czas przełamać tchórzostwo i po 10 latach od pierwszego kursu w końcu podejść do egzaminu (drugi kurs zaliczyłam 2 lata temu, ale i to nie pomogło przełamać mi strachu, że poniosę porażkę i jak zwykle uciekłam od problemu wymyślając milion powodów, dla których NIE MOGŁAM iść na egzamin).
A tak poza tym, to jestem wkurwiona, bo pewna współpracująca firma zrobiła nas w bambuko. Najpierw skamlą, żebyśmy zrobili im jutro szkolenie, a jak my przełożyliśmy szkolenie zaplanowane wcześniej w innej firmie, to się k***y rozmyśliły. A ja poczyniłam już wydatki akonto. Chociaż z tego wszystkiego zrobiłam sobie czerwone pazury!!!