Powróciłam z wypadu zakupowego, nie zmokłam, ze zdobyczy jestem zadowolona, poszło szybko, gładko i przyjemnie. Pozostały mi do zrobienia mniej przyjemne rzeczy: prasowanie, powieszenie prania (co by następne prasowanie jutro zrobić) no i zaksięgowanie zeszłomiesięcznych obrotów w naszych firemkach (jednego jestem pewna, nigdy, ale to przenigdy nie mogłabym wykonywać pracy „zabiurkowej” normalnie trupem bym z bezruchu padła).
Nie udało mi się jeszcze pochwalić, że nasze prace cukrzycowe są w druku!!!! Je je je!!!!
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w tym roku 5 publikacji nam się udało zrobić, a jeśli jeszcze artykuł o porażeniach prądem zdążą zrecenzować, to prac będzie 6 tytyryty!
Ospałość poszła sobie w kąt, powrócił nastrój bojowy, czuję, że energia uszami mi wypływa. Może do książeczki dzisiaj zajrzę, a może ołówek do ręki chwycę?
Co do lektury, to przyznam, że od czasu długiego męczę się z Panią Trudi Canavan. Jej książki dostały recenzje, że ach, a ja ją ciągle do Sapkowskiego porównuję i przyznam, że co tam, dużo tej Trudi brakuje. Na przeczytane 2 pozycje tej autorki udało mi się wyłowić tylko jedno zdanie warte według mnie zacytowania, ale muszę troszkę poszperać, żeby je odnaleźć.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w tym roku 5 publikacji nam się udało zrobić, a jeśli jeszcze artykuł o porażeniach prądem zdążą zrecenzować, to prac będzie 6 tytyryty!
Ospałość poszła sobie w kąt, powrócił nastrój bojowy, czuję, że energia uszami mi wypływa. Może do książeczki dzisiaj zajrzę, a może ołówek do ręki chwycę?
Co do lektury, to przyznam, że od czasu długiego męczę się z Panią Trudi Canavan. Jej książki dostały recenzje, że ach, a ja ją ciągle do Sapkowskiego porównuję i przyznam, że co tam, dużo tej Trudi brakuje. Na przeczytane 2 pozycje tej autorki udało mi się wyłowić tylko jedno zdanie warte według mnie zacytowania, ale muszę troszkę poszperać, żeby je odnaleźć.