Ciemność widzę, widzę ciemność

Za górami, za lasami, przed 3 miesiącami przepaliła się żarówka w jednej z trzech lampek halogenowych nad tapczanem. Ponieważ dwie nadal działały, na moim M nie zrobiło to wielkiego wrażenia. Jakiś miesiąc temu przepaliła się kolejna. Moje sugestie odnośnie wymiany żarówek stały się troszkę mniej delikatne. No w końcu w minioną niedzielę doczekałam się! Mężczyzna uczynił swą powinność, zakupił i wymienił żaróweczki. Będąc w sklepie w celu nabycia źródeł światła, mój M doszedł do wniosku, że warto nabyć żarówki mocniejsze, co by oświetleniem nory brak słońca nadrobić. I było pięknie i było jasno i światłość trwała niecałe 2 doby, kiedy to znienacka pyk i wszystkie 3 światełka zgasły. Po ponownej wymianie okazało się, że to nie żarówki się przepaliły, a jakiś bezpiecznik, czy inne diabelstwo (nie znam się na elektryce i obawiam, że nie chcę się poznać). I jak to zwykle w takich momentach bywa opanowała mnie tylko jedna myśl: „Do jasnej cholery, jak ja mam dość wynajmowania mieszkań, ja chcę, żeby w naszym mieszkaniu nam się żarówki przepaliły, gdzie będzie wiadomo kto i jak robił instalację i nie będzie problemu z naprawą, a naprawiać będziemy SWOJE.” Z poprzednio wynajmowanej nory uciekliśmy, bo instalacje elektryczne były stare, gniazdka skwierczały gdy wtryniało się do nich wtyczkę, lub nie działały (na sam koniec zostaliśmy z jednym sprawnym gniazdkiem na całe mieszkanie!), kafelki w kuchni poodpadały, bo były przyklejone do jakiejś blachy, która odkształcała się, gdy miałam włączony piekarnik i jeszcze wanna przeciekała. Koszmar! I tu też zaczyna się chrzanić. Jestem na granicy wytrzymałości, chcę przysłowiowe ciasne, ale własne, choćby 30m kwadratowych, ale za to swoich (no w dzisiejszej rzeczywistości, to mniej swoich, bardziej bankowych, ale z każdym miesiącem jednak coraz bardziej swoich!!!!).

 Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.