– Pani lekarz: Przepiszę Pani antybiotyk.
– E-Mama: Jak to, a badania? Przecież lekarz pierwszego kontaktu skierował mnie to w celach dalszej diagnostyki, bo nie chciał w ciemno przepisywać mi antybiotyku!
– Pani lekarz: Na pewno ma Pani boreliozę, objawy się zgadzają!
– E-Mama: Poproszę jednak skierowania na badania.
– Pani lekarz: Badania to może Pani sobie zrobić prywatnie!
– E – Mama: Wiem, że mogę, ale ja jestem ubezpieczona!
– Pani lekarz:
pierwszy raz ustępuję pacjentowi! Niech sobie Pani te badania robi, a z wynikami może Pani przyjść do dowolnego lekarza chorób zakaźnych, niekoniecznie do mnie!
Po tej przemiłej wizycie E – Mama udała się pod pokój zabiegowy w celu pobrania materiału. Drzwi od pokoju zamknięte, za to zza tych drzwi dochodzi odgłos głośnego gadania, hihihi, hahaha. W końcu E – Mamę obsłużono. Pani pielęgniarka kazała mamie odebrać wyniki w przyszły czwartek, bo przychodnia tylko we wtorki wysyła materiał do badań, a skoro dziś jest środa, to materiał wyślą dopiero w przyszłym tygodniu!
Po tej radosnej nowinie E – Mama poszła zarejestrować się na kolejną wizytę w czwartek, ale oczywiście o tak bliskim terminie wizyty nie było mowy. Udało się znaleźć dla niej miejsce za 2 tygodnie i oczywiście do pani lekarz charakteropatki!
To taki optymistyczny akcent z życia wzięty dla wszystkich przerażonych świńską grypą. Właśnie tak działa przychodnia i szpital zakaźny 🙂
Polecam jogurciki, kefirki, mleko acidofilne, czosnek, miód, zieloną herbatkę, wodę z cytryną, kapustę kiszoną, cytrusy i nie dajmy się zwariować. Wszystko byle nie wpaść w łapy służby zdrowia!