Przygotowania ślubne odc. 6

Pojechaliśmy, załatwiliśmy i wróciliśmy 🙂 Podróż do Rowów poszła nam piorunem, w zaledwie 4 godziny byliśmy na miejscu. Najpierw zajechaliśmy do Objazdy, księdza nie było, ani telefonicznie nie był osiągalny więc byłam pełna złych przeczuć. Udało nam się za to obejrzeć kościółek w środku. Jest naprawdę przeuroczy – malutki, wręcz mikroskopijny, w sam raz na 19 – osobową uroczystość, odnowiony, a w środku skromniutki. Myślę, że gdy wypełni się go kwiatami będzie cudownie. Ponieważ do umówionego spotkania z księdzem mieliśmy jeszcze 2 godziny, skoczyliśmy do Rowów obejrzeć „na żywo” Kormorana. Pani Roksana okazała się przemiłą osobą, oprowadziła nas po ośrodku, dała namiary na fotografa, podpisaliśmy umowę (a ściślej – to ja podpisałam) i pognaliśmy na plażę. Ja po prostu  uwielbiam malutkie miejscowości wypoczynkowe poza sezonem. Wszystko pozamykane, na ulicach pustki (tylko 3 osoby spotkaliśmy), cisza, spokój i tylko huk morza i wiatru słychać. Na plaży jak wzrokiem sięgnąć w jedną i drugą stronę, ani żywej duszy. Żadnych śmieci na piasku, hałaśliwej muzyki, tylko morze wdzierające się aż pod wydmy. Ponieważ musiałam się przywitać z moim ukochanym żywiołem, polazłam na brzeg pogłaskać wodę i wpuścić jej troszkę dziurkami od sznurowadeł do butów. Dopiero jak zmoczyłam nogawki i ściągacze rękawów stwierdziłam, że dość tych pieszczot, nie ma co się mazać, bo zobaczymy się najdalej za pół roku. Ciekawe skąd ten katar mam dzisiaj?
Po swoistej kąpieli morskiej wróciliśmy do Objazdy, gdzie udało nam się spotkać z księdzem. I tu wielka ulga z mojej strony, gdyż ksiądz okazał się prawdziwym księdzem. Szczęśliwy, że młodzi chcą brać ślub, nie robiący żadnych problemów, życzliwy, uśmiechnięty, pracowity, ba nawet żadnego cennika usług nie posiada, co u „miastowych” księży jest rzadkością. Nawet niewielką ofiarę, którą chcieliśmy zostawić musieliśmy zostawić chyłkiem na stole i zwiać, żeby nie zdążył nam jej z powrotem wcisnąć. Gawędziliśmy sobie milutko przez godzinkę i w sumie przed 19-stą wylądowaliśmy w domu.
Poza dylematem skąd wziąć na ślub drugie 15 tys., zastanawiam się co we włosy – welon, czy żywe kwiatki?
Miło się tak zastanawiać 🙂

 Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.