No to przysłali mi wczoraj sukienkę ślubną – faktycznie poszło im ekspresowo. Kiecka jest naprawdę przesłodka, tylko…. tylko w biuście się w niej nie mieszczę!!!! Spodziewałam się, że z biodrami będzie problem, a tu proszę. Mam więc 5 tygodni, by zmniejszyć się w biuście o ładne kilka cm, bo inaczej wystąpię na własnym ślubie w kiecce niedopiętej na plecach. Oczywiście M mnie pociesza, że w razie czego pod koniec maja zamówimy drugą o rozmiar większą. Ale ja jestem rasową babą i prędzej zejdę śmiercią męczeńską, niż o rozmiar większy ciuch zamówię. Wracając jeszcze do sukienki, to zaskoczył mnie jej kolor, na zdjęciu wyglądał na pudrowy, a w rzeczywistości jest śmietankowy. Na szczęście mi to nie przeszkadza. Innym za to może przeszkadzać długość mego ciuszka ślubnego, z resztą sama myślałam, że sukienka jest dłuższa, a to po prostu mini-sukienka, jest krótsza niż do pół uda! Ach jak ja uwielbiam siać zgorszenie, niesmak i oburzenie 🙂 Idąc za ciosem nabyliśmy wczoraj też buty ślubne. Cudowne, satynowe, ze skórzaną podeszwą i 12-cm obcasem. Czyli miało być rozsądnie, a wyszło jak zwykle. Ja nie umiem kupić rozsądnych butów. Moja szafa „butowa” składa się z glanów, adidasów i kilkunastu par butów do wyglądania, a nie do noszenie po polskich chodnikach, wszystkie mają obcasy od 10 cm wzwyż. Jak to kiedyś powiedziała ma niewysoka E-Mama „wyglądasz jak ciocia wieża!”. Na szczęście mój M ma 190cm wzrostu i żadne me obcasy mu nie straszne.
Nawiązując jeszcze do młodych projektantów, dotarła do mnie dzisiaj czarna asymetryczna bluzka, którą się zachwyciłam. Najzabawniejsze jest to, że do teraz mam rebus jak tą bluzkę założyć. Niby ma jeden rękaw i powinno to być drogowskazem, ale jak jej nie założę, tak półgoła w niej jestem. Można sobie obejrzeć połowę moich pleców, prawie cały lewy bok i kawał dekoltu. Wszyscy też będą mogli oddać się kontemplacji mojego stanika. NO dobra, lepiej tak nie marudzę, bo ja kocham rzeczy „inne”, nietuzinkowe, dziwne. I lubię też zaciekawione spojrzenia panów i oburzone spojrzenia kobiet.
Czczoną i nienawidzoną,
Jestem świętą i ladacznicą.
Małżonką i dziewicą.
Jestem matką i córką.
Ramieniem mojej matki jestem,
Bezpłodną, lecz moje potomstwo jest niepoliczone.
Zamężną i panną jestem,
Jestem tą, która daje dzień i która
Nigdy nie wydała potomstwa.
Pocieszeniem w bólach porodowych jestem.
Jestem mężem i żoną.
Mąż mój do życia mnie powołał.
Matką swego ojca jestem,
Męża swego siostrą, on zaś synem moim odrzuconym.
Cześć mi oddawajcie,
Gdyż ja jestem gorszącą i wspaniałą.”