Tak sobie myślę, że chyba czas się w końcu odezwać. Wyjazdy do Olsztyna powodują, że czas pędzi jak szalony. A do tego na tyle psują mi humor, że odechciewa mi się dosłownie wszystkiego. Dopadły mnie znów babskie dolegliwości, więc siedzę i się zamartwiam, nie mogę na niczym się skupić. Udało mi się wytypować ginekologa, do którego wybieram się 9 grudnia. I z tym znów związane są nerwy, bo po pierwsze miałam dłuuugą, za długą przerwę w wizytach kontrolnych. Po drugie, jest to dla mnie nowy lekarz, wiadomo więc, dopóki nie spróbujesz – nie sprawdzisz. A ja po ostatnim panu dr, który wpakował we mnie łapę bez rękawiczki, mam powiedzmy to uraz. Po trzecie, mam nadzieję, że ma odrobinę pokory wobec nauki i wie, ze czasem trzeba pobrać, wyhodować, obejrzeć i dopiero na koniec leki walić. Jednym słowem boję się jak cholera. I prześladujący mnie mój wrodzony „optymizm” – za karę, za zbyt długo zwlekaną wizytę, na pewno coś ci jest!
Na froncie samochodowym wkurw. Najpierw salon opóźniał formalności, co by pustego miejsca w salonie nie mieć. Gdy w końcu łaskawie przygotowano nam papiery do leasingu, jego warunki okazały się na tyle nieatrakcyjne, że z leasingu zrezygnowaliśmy. Więc znów młyn z papierami, bo umowa nie na bank, tylko na M firmę musi być przygotowana. Dziś wycykaliśmy się cudnie z oszczędności kupując auto za gotówkę. Mam więc dygot i pytanie – w jakim czasie uda nam się to małe dziesiąt tysiaków odłożyć, dziurę załatać bo i mieszkanie by się przydało kiedyś. No i zerkam na zegarek – wygląda na to, że samochodu dziś nie odbierzemy. Marcinowi wprawdzie udało się autko zarejestrować, ale nie zdąży z tablicami do salonu przed 19-nastą. Do tego badziewiarze wystawili na koła zimowe fakturę gotówkową, więc i bankomat po drodze byłoby trzeba odwiedzic. Pozostanie nam odebrać lancerka w środę.
Jedynym miłym akcentem zeszłego tygodnia była nasza 7 nieślubna rocznica. Miły akcent to dla mnie zwłaszcza, niesamowite, że jest ktoś, kto tyle ze mną wytrzymał.
Nienawidzę śniegu, nienawidzę zimy, nienawidzę grudnia, nienawidzę końca roku.
A zna się ktoś na amortyzacji środków trwałych? Jakaś Smoczyca na przykład?