Godzina 6:10, M na dyżurze (wymiana najpierw sms-owa, później telefoniczna)
Marcin: Co porabiasz? Wrócę dziś trochę później.
Ja: A dlaczego? (Pomyślałam, że albo oddaje koledze 2 godziny, bo ten go kiedyś szybciej zmienił, albo że jest u pacjenta i ma dużo roboty).
Marcin (dzwoni): No hej, będę później, bo mam jeszcze badanie.
Ja: Jakie badanie? (Pomyślałam, ze poszedł do lekarza, bo na dyżur udał się z gorączką, zawalonym gardłem, nosem i kaszlem).
Marcin: Jestem w szpitalu wojskowym, miałem atak kolki nerkowej, chłopacy mnie o 3-ciej zawieźli.
Dopisane o 11:07 – Marcin wraca do domu, będziemy dziś rodzić kamień. Trzymać kciuki proszę. A tak swoją drogą, to niezłe zabawy weekendowe mamy.