Są tacy, którzy się poniższego zdjęcia domagali. Chcieli, to mają (a przy okazji wszyscy, którzy niechcący tu trafią).
Zgrany duet tworzymy muszę przyznać 🙂
Tyle jeśli chodzi o nawiązanie do tytułu posta. Teraz pora na mały mix z ostatnich dni.
Nie bywam u Was i u siebie tak często jak bym chciała, bo postanowiłam zmagania zawodowe zakończyć w najbliższy piątek. Spinam się jak mogę, żeby zrobić to co do mnie należy Jestem już zmęczona, chcę oddać się słodkiemu wytchnieniu, nastrojowi przedświątecznemu i przedporodowym wyciszeniu.
Jak przystało na nasze rąbnięte pomysły, akurat w tym roku postanowiliśmy zostać u siebie na święta. Tak więc w dziewiątym miesiącu ciąży zmierzę się ze swoja pierwszą kolacją wigilijną przygotowywaną od a do z. Szczerze powiem, że mam dość wyjazdów, chcę posiedzieć w domu, nie zastanawiać się przy każdym pakowaniu do auta czy brać kota czy też nie, czy torba szpitalna w bagażniku, czy zestaw do pobierania krwi pępowinowej już zaniesiony. Przejadło mi się. Chcę spokoju i świąt w moim ciężarnym tempie.
No a co z frontu ciążowego? Na pierwszą linię idzie informacja, że podczas ostatniego usg płeć żeńska dziecka została utrzymana. Specjalnie staram się tym nie ekscytować po poradzie okaże się co i jak. Moim najdziwniejszym doznaniem ciążowym jest zdecydowanie czkawka dziecka. Jak ja się przestraszyłam, gdy pierwszy raz to poczułam 🙂 Nie, nie lubię jak maluch ma czkawkę, a ostatnio nawet podczas usg to zjawisko oglądałam. Mały, dwukilogramowy człowieczek wstrząsany czkawką. No i wiadomość specjalnie dla Singielki, która mnie dopytuje od jakiegoś czasu o to jak często sikam. Otóż tak Kochana zaczęło się, upływa mi na sikaniu niezły kawał dnia i nocy. Tak generalnie to planuję dohodować dziecko do 3 kg i zachęcić do wyjścia z wewnątrz na zewnątrz. Czekam na wizytę u lekarza w przyszły czwartek, mam nadzieję, że dziecko będzie już właściwie ułożone. Przestałam już się stresować wizytą w szpitalu, teraz tylko jedno powtarzam – oby nie cesarka, oby nie cesarka, mogę umęczyć się jak prosiak, ale niech naturalny poród będzie możliwy.
Czy coś jeszcze zabawnego się wydarzyło? Hmmm, jest jeszcze jedna rzecz. Od jakiegoś czasu pojawiły się bilbordy, a na nich widniejąca data przyszłotygodniowego końca świata. A ponieważ jest to dzień moich 32. urodzin, zastanawiałam się czy mi ktoś imprezę za plecami organizuje. No i dupa blada, to chyba Media Markt się w ten sposób reklamował. Zobaczymy, czy urodziny spędzę w domu, przy trójkowej liście przebojów, czy w szpitalu. Urodzić dziecko w koniec świata, to tez jest niezły pomysł 🙂
I jeszcze do mojej Ofczuś słów parę – Ty wiesz, że jak rozpoczyna się Siesta w Trójeczce, to nawet mój Marcin nauczył się pytać – a myślisz, że Ofca też słucha? 🙂
Aj, jeszcze jedna nowość – to niesamowite uczucie wybierać prezent gwiazdkowy dla swojego własnego dziecka 🙂 Przecież muszę brać pod uwagę możliwość spędzania świąt w innej formie niż dwupak.
Specjalne buziaki dla Smoczycy za prawie codzienne poranne monitorowanie naszego samopoczucie :*
