Hel, Hel i po Helu

Hel, Hel i po Helu

W tym roku wpisy robię rzadziej niż raz na miesiąc. Przypominają więc one telegraficzne skróty z minionych tygodni.

Zdążyliśmy pojechać do Helu, nabyć się w nim i nawet z niego wrócić. Zregenerowałam się po wycisku, jaki dała nam nad morzem Jaśminka i oddałam się smażeniu konfitur i dżemów. Ciągle mi mało – mało miejsca na przetwory, mało słoików, za mało owoców. Chciałabym zrobić jeszcze przetwory z malin, agrestu, wiśni, czerwonej porzeczki, koniecznie powtórkę z truskawek, bo to co usmażyłam zostało zjedzone w oka mgnieniu. Oby moje nadmorskie piegi utrzymały się na nosie dłużej, niż słodkości w słoiczkach.

Hel - Jaśminka 1

Mąż i progenitura

Cała ja

Piaskowy ludek

Florka 1

ja b&w

Babiatorka młodsza

Babiatorka starsza

Po co mi ta zabawa ze słoikami? Po pierwsze – lubię to. Uwielbiam zapach smażonych konfitur, to jak trzy pary rak pchają mi się do rondla z łyżeczkami, żeby sprawdzić czy już gotowe. A po drugie – nie mogę patrzeć na wszechobecny w kupnych przetworach syrop glukozowo-fruktozowy, pektynę, gumę guar i inne dodatki, bez których ja sobie świetnie radzę. Z moich słoiczków wieje nudą – sam cukier i owoce.

Na froncie ciążowym, wszystko dobrze. Z ulgą powitałam drugi trymestr, powracający apetyt na kawę, mniejszą senność i odpływające w zapomnienie mdłości. Boże Narodzenie będzie w tym roku wyjątkowo gorące i jeśli jak zwykle będę rodzić w 39. tygodniu, to… To święta spędzę w szpitalu.

Marcin każdą wolną chwilę spędza na oglądaniu domów. Po blisko dwumiesięcznych poszukiwaniach, wreszcie znalazł się taki, który oboje mamy ochotę obejrzeć. Jutro okaże się, czy oferta jest jeszcze aktualna.

Najbardziej lubię bezsenne godziny nad ranem, kiedy robię to, czego robić się nie powinno – planuję. Planuję kolejność zabiegów, którym chciałabym się poddać, gdy Maluch się urodzi. Policzyłam, że we wrześniu 2019 roku zachłyśniemy się wolnością, bo cała trójka będzie w objęciach przedszkolno-szkolnych. Jakoś tak zadziwiająco mało nerwowości jest we mnie.

Po kwartalnej przerwie powróciłam na mój blog kulinarny. Pierwszy wpis to była droga przez mękę. Zapomniałam strukturę postów, wymiary zdjęć, uleciały gdzieś wszystkie drobiazgi robione pod wyszukiwarkę.

Córki coraz bardziej samodzielne. Florka coraz częściej sama zasypia, stała się dzieckiem bezproblemowym, jeśli chodzi o obsługę. Przed Jaśminką jeszcze kilka umiejętności do osiągnięcia, chociaż i tak jest z górki. Ma niecałe półtora roku, a z wózka już nie korzystamy, o pampersach zapomniałam dobre 3 miesiące temu, jadła i piła samodzielnie zanim skończyła roczek.

Jednym słowem – fajnie jest 🙂

Ameba

 

 

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.