Zrobiłam na obiad leniwe pierogi, tak, tak, prawdziwa udomowiona kobieta dzisiaj ze mnie. Wprawdzie kręgosłup mi wysiadł po wszystkim i musiałam go odłożyć na tapczan na chwileczkę, ale pierożki były całkiem smaczne, a plecy już nie bolą. Usiłuję się zmobilizować do zamknięcia księgowości za rok 2009, ale jest to ponad moje aktualne siły. Tak już mam przed miesiączką, że bez względu na okoliczności i zaległości dopada mnie syndrom małych rączek, małych nóżek i absolutnej niemocy. Nie bardzo mogę pojąć jaki cudem udało mi się odkurzyć mieszkanko po tych pierogowych wariactwach. Wygląda na to, że zanim mój mózg zorientował się co robię, było już po wszystkim. Czuję natomiast, że na odkłaczenie swych nadobnych kończyn dolnych też się dziś nie zdobędę.
No, ale tak z innej beczki, to zastanawiam się coraz poważniej, czy zima nie ma się ku końcowi. Nie tam, żebym się wiosny zaraz spodziewała, czy nawet przedwiośnia, może raczej czegoś w rodzaju „pozimia” i nie to, żeby już teraz, ale może za jakieś 3 tygodnie. Swe zwidy i ułudy opieram na zachowaniu naszego kota, który to pomimo pudrowania i codziennego czesania kłaczy się jak oszalały. Niestety jego zachowania, zwłaszcza nocne też pod określenie „oszalały” można podciągnąć. Zawsze gdzieś w okolicy przełomów pogodowych mu odpimpuje.
Zgadnijcie co też porabiałam wczoraj dla relaksu umysłowego i higieny pomiędzy wciąganiem angielskiego, ugruntowywaniem biostatystyki, zaznajamianiem się z pediatrią – otóż wraz z M liczyliśmy zadania z matematyki z zakresu funkcji :))))))
Czyżby nam też odpimpało? Niewtajemniczonych oświecę, że studia skończyłam już parę lat temu, tylko tak jakoś chyba nie potrafię się nie uczyć. Korzystając z tego, że M postanowił odkurzyć swoje wiadomości z matematyki pozwoliłam mu się poedukować. Braki mam ewidentne spowodowane zdecydowanie innym niż dziś podejściem do nauki w czasach licealnych. Może kiedyś przyjdzie czas na fizykę? Oj chciałabym się zmierzyć z tym najpotworniejszym z potworów. Zdaje mi się, że łatwiej bym się chińskiego niż fizyki nauczyła ha, ha. A tymczasem pozwólcie, że coś Wam zacytuję:
„Niech p(x) oznacza x-tą cyfrę po przecinku w zapisie dziesiętnym liczby pi.
1. Podaj p(1).
2. Określ dziedzinę tej funkcji.
3. Podaj najmniejszy argument, wartość funkcji jest równa 7.
4. Określ zbiór wartości tej funkcji.
5. Czy ta funkcja jest od pewnego miejsca stała? Odpowiedź uzasadnij.”
Ha, wiecie jak miło było to sobie przypomnieć! Na razie powtórkowo jestem w pierwszej klasie liceum, ale poczekajcie, ja Wam jeszcze pokażę!!!!! A poza tym wszystko w porządku :)))))))))