Liebster award i inne pomieszanie z poplątaniem

Liebster Award i inne pomieszanie z poplątaniem

Jupi!!! Jestem sama w domu! Uwielbiam ten stan – cisza, laptop, kawa i ja. Widzicie, zamiast zabrać się za internetową dłubaninę, to ja robię wpis na tej stronie, na której nie powinnam. Na stronie, która przypomina żywego trupa i jest ostatnia w kolejności, po innych stronach, na których to wpisy powinnam robić.

Dzieci nie patrzą, to sobie trochę narozrabiam 🙂 Jaki ja wczoraj miałam dzień psucia wszystkiego za co się zabrałam! Wszystko rozlewałam, z rąk to i owo mi leciało, a w kuchni pieprzyłam dosłownie wszystko co można było. Albo coś wykipiało, albo przesoliłam. A co z klopsów zrobiłam?! Nawet nie wiedziałam, że potrafię tę banalną potrawę tak schrzanić. Nawet mąż po skosztowaniu powiedział – nie są takie złe, ale muszę przyznać, że nawet w żadnej studenckiej stołówce czegoś takiego nie jadłem.

To mnie utwierdziło w przekonaniu, że absolutnie za żadne gotowanie i pieczenie brać się nie powinnam. A czeka na mnie 10 kg mąk wszelakich – pełen wybór mąk pszennych, dwie żytnie i kilka bezglutenowych. Do kuchennej tablicy przyczepiony spis bożonarodzeniowych potraw planowanych w tym roku na stronę kulinarną. Niczego nie pchnęłam, niczego, choć przyznam, że plany jak zwykle miałam rozległe.

W ogóle trochę mnie to przeraża. Kogo ja mam karmić tymi wszystkimi wieńcami makowymi, pierogami maści wszelakiej, sernikami w świątecznej odsłonie, keksami, piernikami? Tylko z rybami nie mam problemu, bo wiem, że znikną zanim okiem mrugnę. Jeśli zmiażdżycowanie moich tętnic jest spójne z rozmiarami tyłka, to po przyrządzeniu powyższych potraw powinnam ciskać nimi przez okno. Wprawdzie mój mąż i mój ojczym są w pełnej gotowości zjedzenia wszystkiego co zrobię, to jednak czuję się w obowiązku zadbania i o ich zdrowie. Wiadomo – Zdrowy chłop, mały kłopot. Chory chłop, duży kłopot (na dodatek instynkty mordercze wyzwalający).

Ojoj, jak pięknie Maja Kleszcz mi podśpiewuje za plecami. Przyglądając się moim muzycznym upodobaniom, stwierdzam, że są one uzależnione od pory roku. Płyty dzielę na jesienno-zimowe i wiosenno-letnie. No i muzyka jest mi niezbędna podczas kulinarnych wysiłków.

Przeskakując z tematu na temat, obwieszczam, że z radością odnalazłam siebie wśród wezwanych do odpowiedzi na czarnopieprzowe pytania (Liebster Award). Dziękuję Pieprzu (http://czarnypieprz.blogspot.com/) za miły pretekst do odskoczni od „dzieciowych” tematów. Zaczynamy:

1. Najohydniejsza potrawa jaką spożyłeś – Jest to dowolna potrawa, którą ktoś przyprawi białym pieprzem. Jestem wielbicielką Czarnego Pieprzu(a).
2. Najgorsza czynność do wykonania w domu – Rozmrażanie/mycie lodówki. I te wszystkie nieobladzające się cuda, mojego nastawienia nie zmieniają, wolę czyścic kocią kuwetę.
3. Wiesz kto to jest Kylie Jenner, bez zaglądania w Google? – Nie.
4. Którego polityka polskiego z przeszłości lub teraźniejszości mógłbyś „łyżkami jeść”? – Janusz Korwin Mikke i dobry humor mam gwarantowany.
5. Co pokazała Pietrasińska? / nie, nie…żadne Google! – Nie wiem kto to Pietrasińska. Dupę? – to pierwsze co mi przyszło do głowy.
6. Kto jest najbardziej wpływową osobą w polskich mediach? I dlaczego? – Uuuuu, jak Pieprz zada pytanie… Nie ja 😉 Jakby tak media podzielić na mniejsze mocarstwa, to przychodzą mi do głowy następujące nazwiska – Miszczak, Michnik, Terentiew.
7. Bajka z dzieciństwa, której nie znosiłeś – Nie pamiętam takiej.
8. Przy jakiej muzyce „chodzi ci nóżka’? – Najbardziej to ta z lat 60-tych.

I pytania premiowane tylko dla czytających od dawna (można zgadywać)- nagrodą jest świńska akwarela:

9. Jak miała na imię panna, która wyjechała na roboty do Hiszpanii i miała okazję zobaczyć węża, wysuwającego się z nogawki Pepe? – Za trudne dla mnie!
10. Czego zapalenie miał mój pies? – Pierożka?
11. Jak się nazywa to takie puszyste, co mam wewnątrz? – Oby nie biały pieprz 😉

I w ramach kolejnego przeskoku tematycznego, wstawiam moje Diabliczki:

Jaśminka
Jaśminka
Florencja
Florencja

Na koniec chwalę kota mego, bo ma litość nade mną dzisiaj. Otóż w celu wyrzygania kłaków wszedł do wanny kudłaty łaskawca. Tym razem nie zrobił tego na tapicerkę, ani nie wskoczył na głośniki, w celu rzygania z wysokości. Wdzięczności mej nie będzie końca.

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.