Polaków portret własny

Jakoś tak mnie naszło na rozmyślanie o naszych rodakach, o tym co w Polsce wypada, a co jest absolutnie zabronione. Przyjęło się, że polak ponoć w oczach cudzoziemca , jest osobą wiecznie narzekającą. Śmiem twierdzić, ze gdyby tylko na tym się kończyło, byłoby nieźle. Polacy według mnie są przede wszystkim zawistni, nieszczerzy, gnuśni, marudzący.Nie lubimy siebie nawzajem, nie akceptujemy żadnego odstępstwa od przeciętnej. Najbardziej interesują nas zarobki i życie seksualne wszystkich wokół. No i jesteśmy wiecznie pokrzywdzeni, przecież za miliony cierpieć należy. Analizując niektóre sytuacje z naszego życia, czytając komentarze na waszych blogach, forach, nie wiem, czy śmiać się, czy płakać należy.

Najważniejsze zasady w Polsce:

  1. – nie waż się odnieść żadnego sukcesu;
  2. – wtop się w otoczenie, bądź niewidoczny;
  3. – ciesz się z tego co masz i nie chciej więcej;
No a teraz kilka smaczków z naszego i cudzego życia:
  •  Jak wiecie ślub nasz i uroczystość poślubna odbyła się w gronie absolutnie najbliższych osób. Rozbawiło mnie bardzo zachowanie naszych licznych ciotek, wujków, kuzynostwa. Otóż osoby te poczuły się urażone brakiem zaproszenia lub zawiadomienia o ślubie, w związku z czym większości nie było stać nawet na telefoniczne życzenia lub zwyczajne gratulacje dzień po.  Ba, nawet jak się widzieliśmy z kimś z odrobinę dalszej rodziny w okresie około tygodnia po ślubie, udawano, że żaden ślub się nie odbył. No bo w sumie, czy są jakieś na to dowody, przecież na weselu nie tańczyli! A jedna ciocia to pobiła rekord. Zadzwoniła do mojej mamy i oznajmiła, że wie o naszym ślubie,  ale nie bardzo wie jak ma się zachować, bo chciałaby wysłać nam życzenia, ale my jej nie wysłaliśmy zawiadomienia. Teraz więc wiecie, że nowożeńcom składa się życzenia nie dlatego, że wie się o ślubie i faktycznie dobrze życzy. Życzenia składa się z powodu otrzymania zaproszenia/zawiadomienia ślubnego. Dodam jeszcze, że z ciocią o której piszę miałam okazję spotkać się 2 tygodnie temu na imieninach mej mamy. Było to nasze pierwsze spotkanie po naszym ślubie i biedaczka w ogóle nie wiedziała jak się zachować. Witając się ze mną nagle nie wiedziała, czy jesteśmy w relacji „na podanie ręki”, czy „na buzi”. A cmokając powietrze obok mych uszu dostała tak absolutnej sztywności pleców i karku, jakby tężyczka ją dopadła i zaraz po naszym przywitaniu zabrała się z mężem i wyszła 🙂
  • Brat bliźniak mojego ojczyma (i jednocześnie mąż opisywanej wyżej ciotki) nie odwiedził ani razu najstarszego,  najprawdopodobniej umierającego brata w szpitalu, bo Paweł go też nie odwiedził, jak ten leżał po jakimś tam planowym zabieg. Tak więc pamiętajcie, główną zasadą obowiązującą w rodzinie jest wzajemność, nie ma co się bardziej wysilać.
  • Moja zażyła i przyjacielska relacja z szefem, też ma dla wielu oczywiste przyczyny  – otóż mój szef mnie rżnie mówiąc dobitnie. Ja to mam fajnie co?  Przynajmniej mi się nie nudzi jak mąż jest na dyżurach.
  • Jak tylko zastanawiamy się nad kolejnymi usługami świadczonymi przez nasze firmy, lub o zgrozo wprowadzamy je w czyn, robimy to bo jesteśmy nienażarci i ciągle nam mało.
  • Komentarz mojej teściowej po przeczytaniu informacji o przegranej walce z chorobą nowotworową pewnej pani profesor (lekarza z wykształcenia) – no zobacz, profesor, a na nowotwór zmarła! Ja też uważam, ze skandalem jest to, że lekarze chorują, a na chorobę nowotworową zwłaszcza.
  • Komentarze w mediach po śmierci  S. Jobs’a – taki bogaty, a nowotwór i tak go dopadł. I po co komu takie pieniądze, zdrowia nie kupisz. No przecież wiadomo, że gdyby był biedny, na pewno by nie zachorował.
  • Blogerka Mi wyjeżdża z mężem w okresie świątecznym zdaje się do Tajlandii. Komentując post z tą informacją pewna osoba domagała się wnet wglądu w PIT Mi. No bo jak to, Mi pracuje w Polsce, mieszka w dwupoziomowym mieszkaniu i na takie wyprawy jeździ?! A rzeczona osoba wyemigrowała, pracuje za granicą i jej nie stać! Ba, poprosiła nawet o informacje, czy w Polsce faktycznie jest tak dobrze, bo jeśli tak,to ona wtedy wróci. 🙂
  • Jak kupiliśmy samochód w zeszłym roku, po pogotowiu natychmiast rozeszło się, że M się wozi, że na pewno na kredyt, że pewnie od rodziców. No kto by pomyślał, że można zarobić, odłożyć, i kupić.
  • A jacy my dziwni jesteśmy dla rodziny i znajomych z powodu ciągłego wynajmowania mieszkania. Kto to widział kredytu nie mieć ?! Ciągle jesteśmy pytani przez zaniepokojonych życzliwych – kiedy, no kiedy mieszkanie. Niestety odnoszę w większości wrażenie, że pytanie jest podyktowane niepokojącą niewiedzą – ile to też oni mają. Odpowiadam wtedy zwykle, że jeszcze z pół roku, bo hektarowa działkę mamy już na oku, a musimy jeszcze troszkę odłożyć, bo domu bez basenu sobie nie wyobrażamy. Uwielbiam to jeszcze większe zaniepokojenie – czy mówię prawdę, czy też żartuję bezczelnie.
  • Jesteśmy też podejrzani, bo od 5 lat mamy kota, a nie mamy dziecka. No kto to widział, jak tak dalej będę chciała wygodnie żyć, na pewno będę miała problemy z zajściem w ciążę. Jak widzicie posiadanie kota jest jednoznaczne z brakiem chęci posiadania dzieci i wygodnym życiem.
  • Pozostając w klimatach rozrodczych przytoczę jeszcze 2 teksty mojej niezrównanej teściowej. Tekst nr1 po śmierci babci M – tylko jeszcze nie miejcie dzieci, bo w naszej rodzinie jak dziecko się rodzi, to ktoś zawsze umiera, a teraz przyszła kolej na tatusia i na mnie.  I tekst nr2 jak zbieraliśmy się do powrotu do bdg po odwiedzinach – tylko jeszcze nie miejcie dzieci, bo wtedy w ogóle już nie będziecie przyjeżdżać! Ha, teraz mogę powiedzieć, że uparcie się do tych próśb stosuję 🙂
  • Komentarz koleżanki mojej mamy odnośnie Nataszy Urbańskiej – wiesz ja jej nie lubię, nie lubię takich kobiet, które zabierają mężów innym kobietom. No i zobaczcie, z jednej strony walka o równouprawnienie, parytety, a z drugiej chęć palenia na stosie. Bo na pewno Urbańska ogłuszyła bezwolnego Józefowicza i uwięziła, ba więzi do dzisiaj. Przy takich układach, dla wielu kobiet, zawsze ta druga kobieta będzie tą złą. I biedne, plujące na lubianą przeze mnie Nataszkę panie nie są w stanie przyznać, że zwyczajnie boją się o swoich samców. Dupa im obwisa, owal twarzy przestaje być gładki, a tu taki potwór jak Urbańska grasuje po świecie i na pewno im męża sprzątnie. Kto to widział tak śpiewać, tańczyć, wyglądać jak milion dolców, być skromną, pokorną, a fe!
  • Uwielbiam też obserwować ludzi chodzących w niedzielę do kościoła, część z nich stoi za drzwiami kościoła, na chodniku i ze splecionymi rączkami gapi się na przejeżdżające samochody. Nie zapomnę też jak poszłam po raz pierwszy i ostatni w moim rodzinnym miasteczku na mszę rezurekcyjną i przyszedł czas procesji. Na procesję poszli tylko ci, którzy nie mieli miejsc siedzących, reszta kurczowo trzymała się ławek i poczekała, aż pozostali wraz z księżmi zrobią rundkę wokół kościoła 🙂 Każda wizyta w kościele, od tego kościoła mnie oddala.
  • Albo pokrzywdzeni, mało zarabiający etatowi pracownicy. Mało kto weźmie pod uwagę fakt, ze pracuje w wymiarze 40 godzin tygodniowo i mógłby na przykład założyć działalność i zając się czymś jeszcze. Po pierwsze miałby większy wpływ na zarobki, po drugie zmierzyłby się z rzeczywistością z jaką często mierzy się jego pracodawca. No ale dla dużej grupy ludzi to jest nie do pomyślenia, lepiej narzekać, że mi ktoś nie chce dać, niż samemu wziąć.
I mogłabym tak jeszcze pisać i pisać. Dlaczego tacy jesteśmy? Dlaczego nie potrafimy cieszyć się szczęściem innych? Dlaczego ani troszkę siebie nawzajem nie lubimy?

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.