Poszłam do kina na bajkę dla dużych dzieci i się rozczarowałam. Jakoś mało Bonda w Bondzie. Mało kobiet, mało gadżetów, mało momentów w stylu „zabili go i uciekł”, żałosna końcówka w stylu peruwiańskiej telenoweli – Bond roniący łzy nad umierającą M.
A co mi się podobało? Podobał mi się cudownie grający Javier Bardem oraz Berenice Marlohe (jej strach, napięcie, drżące mięśnie twarzy w scenie przy barze – genialne).
No, to tyle na temat nowego Bonda, więcej miejsca nie warto poświęcać temu filmowi. Pamiętajcie że to TYLKO moje zdanie 🙂