Dość, dość, dość, mam absolutnie dosyć. W związku z tym zamieszczam 2 pierwsze i ostatnie zimowe zdjęcia i ogłaszam nadejście wiosny pod koniec tygodnia. Może gdybyśmy wszyscy zaczęli mówić o nadchodzącej w niedzielę wiośnie, to ona faktycznie się pojawi, co? Brnę sobie w tym zmrożonym świecie, przez jeszcze bardziej zmrożony „Archipelag Gułag 1918-1956” i boję się, że wiosna może nie nadejść dopóki tego nie skończę. A jeszcze trochę potrwa zanim przez 2 następne tomy się przekopię.
Jak badziewne zdjęcia mi wyszły nie trudno zauważyć. Muszę w końcu kupić nowy obiektyw, bo mnie coś trafi.
Odstawiliśmy Farmeramę i jak na uzależnieńca przystało powinnam powiedzieć – mam na imię Ameba i nie gram od soboty.
Poza tym chodzi mi po głowie wprowadzenie tu jakiegoś stałego cyklu żywieniowego. Nie mam jeszcze do końca ścisłej wizji tego. Jedno wiem, prędzej popiszę trochę o świadomym kupowaniu tego co jemy, niż o niejedzeniu.

