Witam się z Wami z nowego miejsca – halo, halo, hej, hej, hop, hop! A Ty masz thermomix? Nie na kostce rosołowej? To jak Twoja żona gotuje zupę? Nie masz GPSa?!!!!
To tak tytułem wstępu było 🙂 Jak widzicie, przyglądanie się nowym ludziom potrafi sporo frajdy zrobić.
Aklimatyzacja jest dla mnie bolesna. Ubiegła niedziela upłynęła nam na rozpakowywaniu i wstępnym oglądaniu okolicy. W poniedziałek byłam na etapie – spierdalam do Bydgoszczy natychmiast! Podobnie we wtorek i środę. Czwartek był pierwszym dniem bez awantury, ryku i histerii. W piętek dostałam wino, w sobotę upiekłam tartę, w niedzielę pobiegałam po Lesie Kabackim.
Może zostanę tu jeszcze z tydzień, albo dwa?