Zmiana weekendowych planów

Plany weekendowe to ja miałam takie, że ho ho. Nauczka – za dużo nie planuj, bo pogoda i tak to zweryfikuje. Poszłam spać w kwietniu, a miałam wrażenie, że obudziłam się w październiku. Moja sobota stała się więc domową sobotą, która wyglądała i pachniała mniej więcej tak:

Muffiny z kremem cz.1

Muffiny z kremem cz.2

Muffiny z kremem cz.3

Tylko nie wzdychajcie za bardzo do tych babeczek, bo muffiny według mnie wcale dobrze się nie komponują z kremem. Nie dość, że się na nie napaliłam, przy garach nastałam, to jeszcze na koniec rozczarowałam. Widocznie taki dzień miałam mieć. Bo rozczarowałam się jeszcze filmem „Szpieg”. Tak, tak, w końcu udało nam się go obejrzeć. Pamiętacie moją rozpacz w ciapki, że do kina na niego nie zdążyłam? Potem radość, że na płycie wyszedł? Wczoraj udało nam się pożyczyć płytkę od mojej mamci. Plany wyglądały obłędnie – wyczekany film + muffiny. I? No i dupa blada. O babeczkach już wiecie, więc teraz o filmie – CHAŁA. M jest w trakcie czytania książki, trochę się na początku łamałam, że nie powinniśmy oglądać filmu, dopóki lektury nie skończy. Ale nie ma tego złego bla bla bla. Film został tak spartaczony, że obejrzenie go wcale, ale to wcale czytanej książce nie przeszkadza. Nie wiecie po jaką cholerę ekranizować powieść, skoro nie ma się zamiaru zrobić tego wiernie? Książka została pocięta, masa ważnych fragmentów wyrzucona i na dodatek zszyto to wybrakowane badziewie w niewłaściwej kolejności. Tak więc dodupne muffiny i dodupny film piękną dodupną całość tworzyły. A jak ja sobie głowę nałamałam, żeby przypomnieć sobie, gdzie widziałam aktorkę grającą rolę Iriny. I nagle olśnienie „Mała Moskwa”.

No to dzisiaj bez muffinów, bez filmu, sportowo, leśnie i słonecznie dzień spędzimy 🙂

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.