Skąd znów dołek i zdeptany nastrój, no skąd? Odkryłam skąd. Otóż wszystko przez to, że znów się łudziłam, znów miałam nadzieję, a wyszło jak zwykle.
Nadzieję miałam, że:
- Wykupione za ciężkie pieniądze pozycjonowanie przyniesie nam nowych klientów – dupa blada, nowego klienta ani pół, ani ćwierć, ani ciut ciut. Więc po jaką cholerę ludzie wchodzą na naszą stronę, no po jaką? A byłam pewna, że to najwłaściwsza inwestycja w rozwój firmy, byłam normalnie pewna sukcesu. Wniosek – nie należy być pewnym żadnych pozytywnych skutków swych działań.
- Że siłownia przyniesie mega efekt – no i faktycznie mega w o l n y efekt. Ja się pocę, kondycji nabrałam jak wół, ale obwody nie zmniejszają się za bardzo. Biorąc pod uwagę nadciągający ślub, optymistycznie mnie to nie nastraja.
- Że zabiegi kosmetyczne szybciej mi cerę „wyrównają” – chodzę grzecznie na złuszczanie, kupuję kosmetyki wspomagające do pielęgnacji domowej, zostawiam u kosmetyczki duże pieniądze i zastanawiam się czy ten jej plan nie jest nastawiony na wydojenie mnie.
- Poza tym brak nowych zleceń = brakowi dodatkowych pieniędzy, a tu trzeba garderobę odnowić (nie można jak cieć wyglądać), na garderobę trzeba mieć miejsce – a tu szans na mieszkanie własne brak (patrz: brak nowych zleceń = brakowi dodatkowych pieniędzy) i pomysłów na usprawnienie działania firm też brak. Dodam, że na usprawnienie, ewentualne przebranżowienie potrzebna znów jest kasa i to niemała.
Mam wrażenie, że od kilku lat jestem życiowo, zawodowo, społecznie, rozwojowo i rozrodczo ciągle w tym samym miejscu. Jeszcze trochę i się uduszę, albo oszaleję.