Po pierwsze nie chce mi się, po drugie jeśli chodzi o nastrój przedśłubny oraz wspaniałe wsparcie i wyrozumiałość naszych rodzin pozwólcie, że powtórzę – nie chce mi się!!!!
Mało tego, im bliżej tego dnia, tym większy czuję opór i wkurw, że czy tak, czy siak organizujemy ten cyrk po to, żeby im zrobić dobrze. Nie chcę ich asysty tego dnia, nie chcę wtłaczać się w jakąś absurdalną białą kiecę, nie chcę ich cmokania, głaskania, przyklejonych uśmiechów, nie chcę słyszeć jak schodzi z nich powietrze z powodu ulgi, że w końcu wzięliśmy ślub i to w kościele.
Szanowne rodziny – pierdolę was!