Były sobie dwie stare, ohydne doniczki. Jedna zielona, druga pomarańczowa, obie w jakieś absurdalne pasiaste owady. Wzięłam więc w łapki farby akrylowe, serwetki z motylkami, lakiery, porporinę, pędzel gąbkowy iiiiiii……..
I je sobie przerobiłam na niebiesko, doprawiłam motylkami i postarzyłam 🙂