4:50 – pobudka;
4:51 – 5:30 – poranna kawka i zebranie plonów z farm (spryciulski plan mojego Męża, by wydostać mnie z łóżka);
5:35 – 6:10 – bieganie wśród ciemności i oparów rzecznych;
6:10 – 6:25 – szykowanie Mężowi dobowego oprowiantowania;
6:25 – wyjazd Męża na dyżur;
6:26 – 6:40 – zmycie z siebie śladów po porannym truchcie;
6:40 – obecnie – baczne przyglądanie się łóżku i zastanawianie, co by łóżko czuło, gdybym też do łóżka wróciła.