Absurd za absurdem goni

O rany, co za końcówka tygodnia. Z sił opadam. Po pierwsze rąbnięta pacjentka, a tak naprawdę cała rodzina pacjentów (przypomnieli sobie, że za tydzień jedna z ich córek bierze ślub i postanowili na gwałt schudnąć). Podczas wywiadu żywieniowego z córką właśnie (ale nie z tą, która za mąż wychodzi) najpierw miałam ochotę się śmiać, potem płakać, a w rezultacie normalnie zasłabłam. Oto hity z rozmowy:

 

  • Wałkowałyśmy temat aktywności fizycznej i pani mnie poinformowała, że jest zbyt ambitna żeby biegać. Chodzi o to, że po przebiegnięciu krótkiego odcinka dyszy, sapie i łapie ją kolka, więc dalej musi iść. I właśnie tego jej ambicja znieść nie może.
  • Kolejna sprawa jest taka, że pani zraziła się do aerobiku, bo jest bardzo asertywna. Okazało się, że jej koleżanki chodzą na aerobik i ją też wyciągały. Cały szkopuł leży w tym, że ona nie lubi tych ćwiczeń, a że jest asertywną osobą, chodziła na nie wbrew sobie :)))
  • no i na koniec padło wyznanie, że od dziecka wypija przeterminowane napoje gazowane (i nie jest to woda mineralna), bo jej rodzice mają sklep czy hurtownię z napojami i jak się termin napojów kończył zawsze do domu to przywozili, a ona grzecznie je wypijała.

Podsumowując ten temat, mam wrażenie, że pani nie wczytały się hasła na „a” ze słownika języka polskiego.

Kolejny hit z okazji minionego Dnia Ratownictwa Medycznego: otóż u M w pogotowiu zapowiedziano kontrolę. Miało być sprawdzane wyposażenie karetek i jego zgodność z ustawą. A w naszym pogotowiu jest tak, że ustawa sobie, a zasady pogotowiane sobie. Sprawdzając leki okazało się, że mają tylko 1 ampułkę pyralginy, a powinno być 10. Jak chcieli to uzupełnić dowiedzieli się, że magazyn im nie wyda leku, bo jak im wydaje to oni zużywają (pewnie z nudów do herbaty sobie leją).

W mieszkaniu, które wynajmujemy wylazła pleśń na ścianie i futrynie oraz napęczniał tynk od wilgoci (dodam, że na pleśń jestem uczulona). Rozkoszne jest to, że firma od której wynajmujemy jest popierdolona i odstawia takie rzeczy jak: sprzedaż jednego miejsca parkingowego dwóm rodzinom (nagminnie), obciążanie lokatorów kosztem ogrzewania klatki schodowej za okres, kiedy jeszcze nie sprzedawano w danym bloku mieszkań. Wytyczanie i sprzedaż miejsc parkingowych na terenie należącym do miasta, który na dodatek okazał się częścią drogi. A po zakończeniu wynajmu i zdaniu mieszkania kaucję można od nich wyciągnąć tylko na drodze sądowej. Nie mogę doczekać się kiedy obciążą nas kosztami odgrzybiania mieszkania.
Pozostając w temacie mieszkaniowym i spodziewając się od Was rady w stylu: uciekajcie stamtąd i kupcie w końcu ciasne, ale własne; uprzedzam dobre rady informacją, że przez wczorajszy wieczór obejrzeliśmy kilkadziesiąt mieszkań. Te, które są w blokach mniej niż 10-letnich i nadają się do zamieszkania bez remontu kosztują 8-9 tysiaków za metr kwadratowy. Gwoli wyjaśnienia napomknę, iż NIE mieszkamy w Warszawie.

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.