Wygląda na to, że mój Mąż rozpoczął oficjalną walkę z niestrawnymi, złośliwymi i niezgodnymi z regulaminem wyskokami pewnej pani „na stanowisku”. Wygląda też na to, że jednak w okolicy lata będziemy zwijać się z tego cudnego miejsca pracy. Zwyczajnie nie da się tam normalnie funkcjonować. Wczoraj robiliśmy trasę Bydgoszcz-Olsztyn Olsztyn-Bydgoszcz i po powrocie zasnęliśmy snem kamiennym. Zaspaliśmy i zamiast o 3.30 znów wyjechać do Olsztyna, wyjechaliśmy o 5.40. I nie było sposobu, żeby we mgle pokonać te 220 km w czasie krótszym niż 3 godziny. Także po wizycie wczorajszej u najwyższych władz uczelni, dzisiaj pięknie zaliczyliśmy spóźnienie
Na szczęście dzisiaj zapakowaliśmy kota, który właśnie zaszył się za biurkiem naszego Profesora i zostajemy na noc, co by jutro punktualnie stawić się na zajęciach.