Dopadł mnie wczoraj dół, a może lepiej to nazwać wąwozem, przepaścią. Przed oczami i w głowie beznadzieja i totalny brak sensu, samoocena daleko poniżej zera. M udało się mnie ściągnąć z łóżka koło południa. Strachu się najadałam, bo łudziłam się, że ten stan nigdy już nie wróci, a jak widać myliłam się.
Do podsumowania dnia wczorajszego należy jeszcze dołożyć obiad w knajpie, do której M mnie zabrał w celu poprawienia humoru. Zamówiłam pierś drobiową zapiekaną z serem, a dostałam odgrzewany panierowany kotlet chlaśnięty na makaron udryzdany sosem pomidorowym. Jak to zobaczyłam i polizałam – nie ruszyłam. I paznokieć obrzydliwie złamałam.
No, ale żeby tak nie marudzić ogłaszam naszą radość spowodowaną zaklepanymi już teraz 4 szkoleniami na przyszły miesiąc 🙂
Takiego dnia jak wczorajszy nie chcę nigdy więcej!!!!!!!!!!!
No, ale żeby tak nie marudzić ogłaszam naszą radość spowodowaną zaklepanymi już teraz 4 szkoleniami na przyszły miesiąc 🙂
Takiego dnia jak wczorajszy nie chcę nigdy więcej!!!!!!!!!!!