Nie cierpię jesieni!!!!! Zrobiło się zbyt zimno, żebym łaziła po domu w krótkich spodenkach, aż wierzyć się nie chce, ale pomimo przysłonięcia stópek skarpetkami mi jest ZIMNO!!!!!!!
Budzimy się – ciemno, wracamy ze szkolenia – ciemno. M ciągnie nosem z powodów niealergicznych i gardło też ma zawalone, ja grzeję łapy o kubek z herbatą z miodem i cytryną, pranie w domu nie schnie (a balkonu brak), i wieszczyć nie chcę, ale coś mi się zdaje, że nadejdą dni, gdy do tego wszystkiego będzie wiało i padało.
Nie cierpię też zimy!!!!! I nie cierpię jej pomimo Bożego Narodzenia, pomimo moich urodzin (hmmm a może od pewnego czasu powinnam powiedzieć nie cierpię zimy z powodu moich urodzin), pomimo sylwestra, nowego roku (refleksje pod tytułem: i kolejny rok za nami, co też przyniesie ten nowy? przyprawiają mnie o poczucie przeciekającego życia przez palce i nadchodzącej sędziwej starości z wiadomym finałem). Nie cierpię zimna, ciemności, śniegu, (śnieg może być pod jednym warunkiem – ja siedzę w domu i gapię się przez okno, jak on prószy, ale gdy wychodzę z domu to go nie mam pod nogami o nie!), nie cierpię mokrych stóp, rozjeżdżających się wbrew mojej woli nóg, wielu warstw odzieży.
Jestem stworem ciepłolubnym, kocham wiosnę i lato, słońce, ciepło, zapach i widok rozbuchanej zieleni, plusk wody, śpiew ptaków, bzykanie owadów, szum morza, ciepło piasku, długie dni, wczesne jasne poranki, krótkie noce, wrażenie, że wszystko mogę, że wszystko przede mną, buty z wolnymi piętami i palcami, opaleniznę, optymizm, który nawet i mnie rozpiera.
Od dawna odgrażam się: Australio przybędę, przybędę wraz z M, kotem, przybędę na zawsze!
Nie cierpię też zimy!!!!! I nie cierpię jej pomimo Bożego Narodzenia, pomimo moich urodzin (hmmm a może od pewnego czasu powinnam powiedzieć nie cierpię zimy z powodu moich urodzin), pomimo sylwestra, nowego roku (refleksje pod tytułem: i kolejny rok za nami, co też przyniesie ten nowy? przyprawiają mnie o poczucie przeciekającego życia przez palce i nadchodzącej sędziwej starości z wiadomym finałem). Nie cierpię zimna, ciemności, śniegu, (śnieg może być pod jednym warunkiem – ja siedzę w domu i gapię się przez okno, jak on prószy, ale gdy wychodzę z domu to go nie mam pod nogami o nie!), nie cierpię mokrych stóp, rozjeżdżających się wbrew mojej woli nóg, wielu warstw odzieży.
Jestem stworem ciepłolubnym, kocham wiosnę i lato, słońce, ciepło, zapach i widok rozbuchanej zieleni, plusk wody, śpiew ptaków, bzykanie owadów, szum morza, ciepło piasku, długie dni, wczesne jasne poranki, krótkie noce, wrażenie, że wszystko mogę, że wszystko przede mną, buty z wolnymi piętami i palcami, opaleniznę, optymizm, który nawet i mnie rozpiera.
Od dawna odgrażam się: Australio przybędę, przybędę wraz z M, kotem, przybędę na zawsze!