Bo ja już taka jestem, popadająca ze skrajności w skrajność potwora, potwora której na imię „wszystko albo nic”, nieprzywiązująca się do przedmiotów baba. Ta właśnie baba, gdy nadeszły ciepłe dni stwierdziła, że nienawidzi swojej jesienno – zimowej garderoby, na kurtki już patrzeć nie może, a buty zużyła na maksa. I co zrobiła, żeby mieć pewność, że nowy sezon jesienno – zimowy otworzy nowymi ciuchami? Otóż wyrzuciła wszystko co na chłodniejsze dni się nadawało. Skutek wiadomy – od 2 tygodni zimno, a ja miałam problemy z wyjściem z domu, no bo niby w czym? Z długimi rękawami dysponowałam tylko sportową bluzą z kapturem.
ziś na szczęście nadrobiłam troszkę zaległości. Jestem szczęśliwą posiadaczką 10 nowych bluzeczek, futrzanej kamizelki, słodkiego płaszczyka i wyjebistych butów na 12 cm obcasie 🙂
Wiecie może dlaczego buty zawsze w sklepie wydają się super wygodne i super stabilne, a poza sklepem nadają się „do samochodu i z samochodu”?
Wiecie może dlaczego buty zawsze w sklepie wydają się super wygodne i super stabilne, a poza sklepem nadają się „do samochodu i z samochodu”?