W dniu wczorajszym dowiedzieliśmy się, że nasze kandydatury na stanowisko asystenta zostały poparte przez radę wydziału. Jak to nasz były-przyszły Szef się wyraził: „głosowanie wypadło całkiem sympatycznie.” Jutro do południa mamy się właśnie z naszym Mistrzem spotkać, a ewentualne podpisanie umów ma nastąpić w grudniu.
Wczoraj jeszcze jedno zaskakujące zdarzenie miało miejsce. Otóż mój M ma bardzo wrażliwą, skłonną do zapaleń skórę i niezłym wyczynem jest takie dobranie kosmetyków, żeby go skóra nie paliła, nie łuszczyła się i nie była czerwona. Obskoczyliśmy 3 apteki, żeby kupić jego „święty” krem do twarzy. W końcu w trzeciej aptece pani farmaceutka się zlitowała, zadzwoniła do producenta i przyniosła wieści o zaprzestaniu produkcji sprawdzonego kremiku. A że okazała się osobą kreatywną, zaproponowała inne kosmetyki o zbliżonym składzie. I proszę ja Was, M kupił nowy intensywnie nawilżający krem do twarzy i sam z własnej woli nabył z tej samej linii KREM POD OCZY! Ja mu naprawdę ani słówka, ani mru mru, ani dziurki w brzuchu, ani focha malutkiego. Czy to znaczy, że to właśnie jest metoda na facetów – nie wiercić im dziury w brzuchu?