Umarłam, umarłam wczoraj i dzisiaj też umarłam. Zacznijmy od dnia dzisiejszego, wykończyło mnie 30 – osobowe stado facetów, których staraliśmy się przeszkolić z pierwszej pomocy. Panowie byli z gatunku „pracownik fizyczny”, tak więc ich poziom i żarty pięknie dopełniały całości. Ale i tak jestem zadowolona, że w końcu pojęli, że skoro ich jest 30, a ja jestem jedna to i tak jestem na przegranej pozycji, bo nie będę w stanie ich przekrzyczeć. Zawarliśmy więc układ, że gdy ja mówię oni słuchają, a gdy oni mówią ja słucham i jakoś się pokulało.
A wczoraj moi drodzy wehikuł czasu przeniósł nas jakieś 30 lat wstecz. Poszliśmy do laryngologa na badanie, w celu wystawienia zaświadczenia o braku przeciwwskazań do pracy na stanowisku asystenta/nauczyciela akademickiego. Jeśli chodzi o wybór lekarza, to nie byliśmy wybredni, pojechaliśmy po prostu do tego, który wieczorem przyjmował. Lekarz okazał się sympatycznym starszym panem, do tego miał dr przed nazwiskiem. Na pierwszy ogień poszedł M i nastała moja kolej. Do dziś nie wierzę w to, co pozwoliłam sobie zrobić. Jedynym wytłumaczeniem jest to, że pan doktor wziął mnie z zaskoczenia. Kazał usiąść na fotelu – usiadła, otworzyć buzię – otworzyłam, a tu nagle lekarz zapala malutki palniczek, bierze METALOWĄ szpatułkę, przejeżdża nią nad płomieniem i pakuje mi do ust!!!!!!!!!!
Myślałam, że umrę, ja tylko w filmach coś takiego widziałam, ja nie wierzyłam, że sama na własnej skórze….. Ten skurczybyk chyba nie wiedział w jakich czasach żyje, on nie miał niczego jednorazowego. Ja oniemiałam, impulsy nerwowe mi się zatrzymały, do dzisiaj nie wierzę. I pomyśleć, że o ironio edukuję kursantów na temat zagrożeń wzw typu c!
Jedynym mym pocieszeniem było to, że wchodziłam po M i jest duża szansa, że lizałam po nim szpatułkę, ale ten biedak wchodził po jakimś obcym facecie :(( Jeszcze każde z nas 70 zł mu zapłaciło za możliwość podróży w czasie. Ha, ja jeszcze jeden plus znalazłam – otóż, jak dobrze, że pan doktor jest laryngologiem, a nie ginekologiem!
Tak więc drogie panie nigdy nie otwierajcie ust, dopóki nie zobaczycie co macie mieć w nie wpakowane!
Myślałam, że umrę, ja tylko w filmach coś takiego widziałam, ja nie wierzyłam, że sama na własnej skórze….. Ten skurczybyk chyba nie wiedział w jakich czasach żyje, on nie miał niczego jednorazowego. Ja oniemiałam, impulsy nerwowe mi się zatrzymały, do dzisiaj nie wierzę. I pomyśleć, że o ironio edukuję kursantów na temat zagrożeń wzw typu c!
Jedynym mym pocieszeniem było to, że wchodziłam po M i jest duża szansa, że lizałam po nim szpatułkę, ale ten biedak wchodził po jakimś obcym facecie :(( Jeszcze każde z nas 70 zł mu zapłaciło za możliwość podróży w czasie. Ha, ja jeszcze jeden plus znalazłam – otóż, jak dobrze, że pan doktor jest laryngologiem, a nie ginekologiem!
Tak więc drogie panie nigdy nie otwierajcie ust, dopóki nie zobaczycie co macie mieć w nie wpakowane!