Białe szaleństwo

 

Normalnie śnieżny cyrk nam zaserwowano i to zupełnie za darmochę! Zacznijmy od tego, że M wracał z dyżuru 1h i 50 min (zwykle zajmuje mu to 15-20 min). I to nie było spowodowane korkami, nie, nie – miasto absolutnie nie było odśnieżone. M obudził mnie o 8.30 sms-em, żebym się nie martwiła, on jedzie, tylko trochę czasu mu to zajmie. I wstyd przyznać, bo ja się nawet martwić nie zaczęłam, gdyż spałam jak dzika norka, błogo nieświadoma jego nieobecności. Fe, i to ma być kochająca kobieta?
Zaskakująco wyglądała też jedna z głównych ulic biegnąca pod naszymi oknami. W godzinach szczytu jest ona totalnie zakorkowana, samochody stoją i się nie ruszają na wszystkich pasach, a wczoraj… A wczoraj pustki, jakby ktoś 90% mieszkańców wytłukł. Rozwiązanie tej zagadki ujrzałam dopiero, gdy wybraliśmy się na śnieżny spacer do laso-parku. Na poboczach stało pełno samochodów na awaryjnych światłach, a na parkingach przedziwne śnieżne bryły trochę kształtem przypominające auta. Ha, ha ludzie nawet z parkingów ruszyć nie mogli, stąd brak korków. M jest spryciarzem, podprowadził mi zmiotkę z szufelką i stosuje je jako najlepszy sprzęt zmiatająco – kopiący. Po powrocie ze spacerku sama obserwowałam jak wykopywał w zaspie parkingowej miejsce na zaparkowanie samochodu 🙂 Spryt godny Pomysłowego Dobromira, jednak wolałabym, żeby mój mężczyzna woził ze sobą saperkę, a nie babską szufelkę.

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.