Mówcie sobie co chcecie, że biało, że fajnie, że tak jak powinno, a ja i tak mam dość tej parszywej zimy!!!!!!!!! Rzygam, bo biało (i szaro i żółto), bo mokro, bo zimno, bo nogawki w brei unorane, bo ciemno, bo ponuro, bo wszystko mnie boli z tęsknoty za słońcem.
A i jeszcze jedno, sprzedam Wam mój blondyński patent na otrzepywanie śniegu z butów. Wiadomo, że w samochodzie śnieg z Waszego obuwia dość szybko zamienia się w kałużę wody pod nogami. I jak te nogi są w nogawkach, to te nogawki się cudnie w wodzie moczą. Więc staram się pozbyć tego śniegu ile wlezie przed zasiądnięciem w fotelu pasażera. Czynię to intensywnie uderzając jednym bokiem buta w drugi, mało tego ja to zrobiłam na tyle intensywnie, że sobie osobiście swoje własne nogi podcięłam. Na szczęście miałam ręce wolne i to mnie uratowało przed chlaśnięciem na ziemię. Uwaga ślisko!