Od pewnego czasu zastanawiam się, co jest ze mną nie tak pod względem zawodowym. Dlaczego nie przechodzę przez rekrutacyjny lejek? Wczorajsza rozmowa z naszym Mistrzem potwierdziła to, co gdzieś tam majaczyło mi w umyśle. Jestem zbyt dziwna dla potencjalnego pracodawcy, a może i w pewnym sensie niebezpieczna! Normalnie boki można zrywać.
Ostatni przykład: tworzy się nowe SPA, szukają dosłownie wszystkich, dietetyka również. Wysyłam wiec CV. Dodam, że skończyłam studia w tym zakresie, po studiach założyłam działalność i pracuję w zawodzie. Jestem przed 30 – tką, rozwijam się naukowo (jest to poparte publikacjami), mam o zgrozo również zainteresowania pozadietetyczne tak przedziwne jak statystyka, czy ratownictwo medyczne. Dołóżmy do tego kilkuletnie doświadczenie w pracy z pacjentem indywidualnym, a także w pracy z grupą, nie wspominamy już o takich oczywistych bzdetach jak obsługa kompa, czy angielski. Jeśli sobie ktoś życzy doktoratu, proszę bardzo, tylko jeszcze mniej więcej rok na ukończenie go potrzebuję. I zgadnijcie co ewentualny prccodawca robi. Albo w ogóle się nie odzywa, albo umawia się na spotkanie, robi oczy jak spodki i docieka dlaczego szukam kolejnej pracy, skoro nie jestem bezrobotna. Efektem jest oczywiście brak propozycji po przemiłej pogawędce.
Czy w naszym kraju lepsze wrażenie zrobi CV: mam prawie 30 lat, od studiów jestem bezrobotna, nie szukałam niczego poza zawodem, nie mam doświadczenia, jestem jak niezapisana kartka papieru, jestem karna, posłuszna i wdzięczna, błagam dajcie mi pracę, zaprzedam dla was duszę i ciało, praca będzie moim drugim domem i jedynym sensem życia?
I co, tak do cholery lepiej? Osoby odpowiedzialne za rekrutację pracowników sięgają po śmieszne dla mnie amerykańskie schematy w stylu list motywacyjny, podanie o pracę, 1500 etapów rekrutacji. Podanie o pracę? Przecież składając CV w oczywisty sposób daję znać, że chcę z danym ośrodkiem współpracować. List motywacyjny? Moje CV świadczy o mnie, moja kreatywność, zainteresowania. Czyżby czekali na nietuzinkowe:”w wolnych chwilach szydełkuję i skaczę ze spadochronem, dzięki mnie firma potroi zyski”? Albo moje ukochane pytanie mające powiedzieć o mojej samoocenie: „Jakie wynagrodzenie Panią usatysfakcjonuje?” Lubię pracować, lubię mój zawód, lubię kontakt z ludźmi, lubię się rozwijać, mam za co żyć, bo robię jeszcze inne zarobkowe rzeczy, wynagrodzenie nie ma dla mnie aż takiego znaczenia. Może być to zarówno poniżej średniej krajowej, jak i 100 tys. miesięcznie.
No i jak? Szkoda, że amerykański schemat rekrutacji nie jest prowadzony do końca, bo zdaje mi się, że chęć rozwoju, kreatywność, aktywność, całkiem spora wiedza zawodowa i pozazawodowa są tam cenione, a unas niosą za sobą jedną przesłankę:”Hmmm ostrożnie, coś mi z nią nie pasuje, wybierzmy przeciętność, będzie bezpieczniej”.
Żygam!!!!!!!
Czy w naszym kraju lepsze wrażenie zrobi CV: mam prawie 30 lat, od studiów jestem bezrobotna, nie szukałam niczego poza zawodem, nie mam doświadczenia, jestem jak niezapisana kartka papieru, jestem karna, posłuszna i wdzięczna, błagam dajcie mi pracę, zaprzedam dla was duszę i ciało, praca będzie moim drugim domem i jedynym sensem życia?
I co, tak do cholery lepiej? Osoby odpowiedzialne za rekrutację pracowników sięgają po śmieszne dla mnie amerykańskie schematy w stylu list motywacyjny, podanie o pracę, 1500 etapów rekrutacji. Podanie o pracę? Przecież składając CV w oczywisty sposób daję znać, że chcę z danym ośrodkiem współpracować. List motywacyjny? Moje CV świadczy o mnie, moja kreatywność, zainteresowania. Czyżby czekali na nietuzinkowe:”w wolnych chwilach szydełkuję i skaczę ze spadochronem, dzięki mnie firma potroi zyski”? Albo moje ukochane pytanie mające powiedzieć o mojej samoocenie: „Jakie wynagrodzenie Panią usatysfakcjonuje?” Lubię pracować, lubię mój zawód, lubię kontakt z ludźmi, lubię się rozwijać, mam za co żyć, bo robię jeszcze inne zarobkowe rzeczy, wynagrodzenie nie ma dla mnie aż takiego znaczenia. Może być to zarówno poniżej średniej krajowej, jak i 100 tys. miesięcznie.
No i jak? Szkoda, że amerykański schemat rekrutacji nie jest prowadzony do końca, bo zdaje mi się, że chęć rozwoju, kreatywność, aktywność, całkiem spora wiedza zawodowa i pozazawodowa są tam cenione, a unas niosą za sobą jedną przesłankę:”Hmmm ostrożnie, coś mi z nią nie pasuje, wybierzmy przeciętność, będzie bezpieczniej”.
Żygam!!!!!!!