Złodzieje kiełbasy podwawelskiej

No i stało się, mój mąż zaczął deprawować naszą córkę. Podczas czwartkowych zakupów ukradł kiełbasę ze sklepu używając do tego celu córki w wózku. A było to tak… Poszliśmy na zakupy „jedzeniowe”, ja z wózkiem sklepowym, Marcin z wózkiem florkowym. Wiadomo, jak na dwie pary rąk pakują do koszyka, zakupy krócej trwają. Podzieliłam sklep na sektory i każdy miał swój do oblecenia. Marcin miał kupić udka drobiowe. Udka kupił, a do tego opanowała go dzika chęć na kiełbasę podwawelską, taką gryzioną z metra, więc kawałek tej kiełbachy tez kupił. No i całe zamieszanie przez to, że mięso w tym sklepie jest pakowane w bardzo cieniutkie siateczki i pomimo tego, że zwykle w dwie, to Marcin i tak brzydził się umieścić kiełbasę obok zapakowanych udek. Kiełbasę położył wiec na kocyk koło dziecka, ucapił siatkę z udkami i pognał na stoisko owocowe, co by w jeszcze jedną siatkę surowe mięso włożyć. Potem dał mi udka do koszyka, zrobiliśmy resztę zakupów i ruszyliśmy do kasy. Zapłaciłam grzecznie za zawartość koszyka sklepowego, o podwawelskiej ukrytej w dziecięcym wózku nic nie wiedziałam. Marcin sobie o niej przypomniał, jak przekładał córkę do samochodu i kiełbacha sturlała się z kocyka 🙂 Kiełbasa okazała się obrzydliwa, więc w sumie nie warto było za nią płacić 😉

No i pokażę Wam jeszcze jak nasze dzieci się dogadują

Florencja i Tide

No i jak się podoba różnica wielkości między moimi zwierzakami? 🙂

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.