Tak, tak Moi Drodzy, wygląda na to, że czas zacząć cykl postów o przygotowaniach ślubnych. Na dzień dzisiejszy mogę obwieścić, że TO ma się wydarzyć 10 czerwca 2010 r. Termin ten mamy zaklepany na razie telefonicznie u księdza oraz w Kormoranie, gdzie też planujemy kameralną uroczystość „poślubną”. Do Rowów i do Objazdy planujemy udać się 28 listopada w celu podpisania umowy i materialnego przyklepania terminu ślubu. Jest to pierwszy wolny dzień, w którym nie mamy żadnych zajęć zawodowych i na dodatek będzie to nasza 6 rocznica. Uczczenie rocznicy załatwianiem formalności ślubnych to chyba piękny zbieg okoliczności, no nie? Wybierając Spa Kormoran na nasze malutkie przyjątko trafiłam w dziesiątkę. Oni zajmują się wszystkim! Zwaliłam więc już na przemiłą panią (poza organizacją spania i poczęstunku) ukwiecenie kościoła, dowóz gości i nas do Objazdy, oprawę muzyczną ceremonii, a nawet mój bukiet ślubny. Wiem, że niektórych może to napawać niesmakiem, bo nie taka tradycja w naszym kraju, ale mam to w nosie. Planujemy wylądować w Rowach dzień przed naszym ślubem, wyobraźnie więc sobie w jakim stanie byłby bukiet, gdybym go przewiozła latem 300km, a musiałby być on zrobiony 3 dni przed uroczystością. Zapomniałam jeszcze poprosić o fotografa, ale da się to nadrobić. Aaaa i zgodzili się, byśmy z naszym kotem przyjechali 🙂 Teraz tylko czekam na kosztorys i jeżeli dźwigniemy wszystko finansowo dokładnie za miesiąc podpiszemy umowę. I po raz kolejny napiszę: O rany, mam motyle w żołądku! Chwilowo się żegnam, bo na szkolenie pędzimy.
P.S. Upatrzony przez nas kościółek ma ponad 400 lat, jest malutki i według nas bardzo klimatyczny. Uwielbiamy kościoły „z duszą”, a nie te odpicowane, błyszczące nowoczesne budowle.