Dolina Dolnej Wisły
Dzisiaj za oknem mamy deszczowe, burzowe niebo. Jest więc okazja żeby odpalić komputer i wrzucić relację z naszej drugiej majówkowej wyprawy. Wiele razy, gdy pędziliśmy w stronę mojej ukochanej autostrady wiodącej mnie prosto nad morze, naszą uwagę przykuwał drogowskaz „Stary młyn w Grucznie”. We wtorek rano postanowiliśmy tenże stary młyn odszukać.
Dolina Dolnej Wisły – Stary młyn w Grucznie
Jest to zabytkowy młyn z 1880 roku, który pierwotnie napędzany był turbiną wodną. Niestety ze względu na majowe święto nie udało nam się go zwiedzić w środku. W Grucznie organizowany jest Festiwal Smaku, na którym mamy możliwość skosztowania tradycyjnych odmian jabłek, gruszek, śliw, wiśni, czereśni, a także innych produktów wyrabianych tradycyjnymi metodami według starych receptur (nalewki, miody, sery, powidła i wiele, wiele innych).
Dolina Dolnej Wisły – Mały Skansen Uli w Grucznie
Przy starym młynie znajduje się Mały Skansen Uli, gdzie nie tyle same ule zaparły mi dech w piersi, ale ten cudowny widok. Czułam się jakbym przeniosła się w czasie o dobre ponad 100 lat wstecz. Cudownie było móc zobaczyć wieś w takim sielskim wydaniu, jak z jakichś starych filmów. Przez ile lat będzie można jeszcze takimi widokami cieszyć oczy?
Dolina Dolnej Wisły – Chrystkowo
W Grucznie trafiliśmy na znak kierujący do Chrystkowa. A co w Chrystkowie jest pięknego widzicie powyżej. Jest to zagroda osadników holenderskich z 1770 roku. Obecnie znajduje się w niej Ośrodek Dydaktyczno – Muzealny Zespołu Parków. Niestety i tej zagrody ze względu na święto nie udało nam się zwiedzić, mogłam jedynie cieszyć się zdjęciem pstrykniętym zza płotu. Dolina Dolnej Wisły jest kolejnym miejscem czekającym na dokładniejsze spenetrowanie.
Poza pięknymi widokami dowiedzieliśmy się o istnieniu Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły, które zajmuje się promowaniem i ochroną walorów przyrodniczych Doliny Dolnej Wisły. Towarzystwo realizuje liczne projekty mające na celu między innymi: zachowanie rodzimych ras zwierząt, czynną ochronę nietoperzy w Dolinie Dolnej Wisły, ochronę starych odmian drzew owocowych, przywracanie tradycyjnych metod przetwórstwa. To właśnie dzięki takim ludziom ciągle mamy możliwość zjedzenia koszteli 🙂
Po wycieczce wygłodniali zatrzymaliśmy się na lekki obiad w restauracji Gazdówka. Zupa borowikowa z łazankami i sałatki jedzone na świeżym powietrzu smakowały wybornie 🙂






