Lojalność

Lojalność? A co to takiego? Tak z pewnością mogliby zapytać pogotowiani koledzy mojego męża. Nie wiem, czy udało mi się wspomnieć, że chłopacy z pogotowia porozumieli się w poniedziałek odnośnie wspólnej stawki, jaką złożą w ponownie rozpisanym konkursie. Stawka ta jest niższa, niż poprzednia, którą składał M. Biorąc pod uwagę jeszcze to, że do tej pory miał on najwyższą ze stawek, ta nowa została podniesiona dosłownie o 1,5 zł w dzień powszedni i 0,50 zł w weekend. Ale nieważne, lojalność, to lojalność, uzgodnili to całą grupą, M był zadowolony ze wspólnego frontu. Zaraz po wyjściu ze spotkania złożył ofertę i koniec. A wczoraj o północy rozpoczęły się telefony zestrachanych chłoptasiów, że może jednak obniżyłby stawkę, bo oni jednak złożyli niższą niż się dzień wcześniej umawiali, bo ktoś tam słyszał że bla bla bla. I jednym słowem mówiąc czeski film. Ostateczny termin składania ofert minął dzisiaj o 9 rano, „koledzy” powiadomili M o wyłamaniu się z ustaleń o północy i nawet gdyby chciał on dołączyć do reszty – nie mógł bo o 7 zaczął dobowy dyżur. Tak, tak, słodko, rano okazało się że jest on najprawdopodobniej jedynym z około 40 osób, który dotrzymał ustalonego wcześniej zdania. Tak więc liczymy się z tym, że M pójdzie na odstrzał, jako ten ze złożoną najwyższą stawką. Żałosne, żeby nie móc wytrzymać 1,5 doby w ustalonym wspólnie froncie. Ciekawe, kto pierwszy się wyłamał i pobiegł za plecami kolegów złożyć niższą stawkę, kto się o tym dowiedział, jakim cudem to wyciekło i takich pytań mam jeszcze z 15. Poza tym obstawiam, że konkurs znów zostanie odwołany, bo komuś z administracji się wypsnęło, ze dyr nawet na aktualne stawki się nie zgadza, chce ich obniżenia do kwoty niższej niż ponad 3 lata temu dostał M, jak w pogotowiu zaczynał ha ha ha. Ciekawe co mali, przestraszeni chłopcy zrobią, czy zgodzą się na zasrane 22 zł. Wspomnieć powinnam też o tym, że to dyrekcja pogotowia ma problem z małą ilością ofert, bo obdzwania chłopaków, którzy już jakiś czas temu odeszli z roboty, nakłania ich do wystartowania w konkursie. Wyobrażacie sobie? Praca dzwoni do was i prosi – przyjdźcie do mnie 🙂 Ci idioci nie kumają, że w kupie i jedności siła, że to była jedyna możliwość polepszenia sobie warunków.
Wiecie co czujemy jako rodzina w obliczu tej farsy pogotowianej trwającej blisko od 4 lat? Czujemy zmęczenie. Mamy absolutnie dość użerania się o godziwe, a raczej prawie godziwe pieniądze, o zgodne z ustawą warunki pracy. Czekam na 20 grudzień, jak na wybawienie. M zejdzie wtedy z ostatniego swojego dyżuru w tej zaplutej robocie, będziemy mogli odsapnąć, przytulić się, zastanowić na spokojnie i podjąć kolejne decyzje. Nie trzyma nas już tutaj nic w tym mieście, myślimy nad przeprowadzką. Może trójmiasto? Decyzję będzie trzeba podjąć w styczniu.
A tak poza tym toksycznym tematem – odbiło mi na punkcie naparu z imbiru. Mogłabym go pić, pić, pić. No i wszystkie prezenty świąteczne mamy już poupychane w szafach. Jingle bells Kochani!

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.