Marzę o nudzie

Nasz nadmorski pobyt daleki jest od urlopowej sielanki. Po pierwsze zauważyłam, że wypoczynek z dzieckiem, które wyszło z fazy larwalnej, niewiele ma z wypoczynkiem wspólnego. Po drugie trwa gorący okres w naszej obliczeniowej odnodze działalności, więc pracujemy (tu nie narzekam, lepiej jak klient jest, niż jak go nie ma).

Pobyt nadmorski psuje nam oczekiwanie na wyniki badania histopatologicznego mężowskiego znamienia. Zaczęły się z nim dziać dziwne rzeczy w zeszłotygodniowy poniedziałek, a w środę po znamieniu została już tylko dziura i 3 szwy. Cośmy się nasprzeczali podczas wyjmowania Marcinowych szwów, to nasze.

Kolejnym nadmorskim umilaczem był telefon z urzędu skarbowego z informacją, że w porównaniu z naszym zeznaniem rocznym, brakuje im 3500 zł podatku.

A poza tym sielanka – ciągle brak mieszkania/domu, do którego moglibyśmy się przenieść w lipcu. Ciągły też jest brak aneksu, który pozwoli nam zdecydować o ewentualnej pracy Marcina w Grudziądzu.

I tak dobrnęliśmy do naszej wtorkowej 4. rocznicy ślubu. Mówiąc delikatnie byłam średnio znośna, spowolniała w ruchach i decyzjach, szarpana przez apetyt na arbuza i kiszone ogórki.

Dzień po naszej rocznicy, zakręciło mi się w głowie, gdyż okazało się że jesteśmy nad morzem, nie z jednym, lecz z dwójką naszych dzieci.

Jedno z nich już dobrze znam, o drugim wiem bardzo niewiele:

dzieciTak, nie sądziłam że ciąża uda nam się tak szybko. Po pierwszym wybuchu radości i triumfie typowym dla płodnej samicy troszkę uszło ze mnie powietrze.

Sprawa niewynajętego jeszcze kolejnego mieszkania doprowadza mnie do histerii, chciałabym też być już po wizycie u mojego lekarza. Słabo mi na samą myśl o prawdopodobnie dobowym systemie pracy Marcina i mojej samotnej walce z niemowlakiem i dwuletnim dzieckiem.

Staram się na razie podchodzić racjonalnie do środowej niespodzianki. Skupiam się przede wszystkim na tym, że Florka będzie miała rodzeństwo i że różnica wieku nie będzie duża. Cieszę się, że cały sprzęt, łącznie z ciuszkami dla dziecka jest i poza kosztami zdeponowania krwi pępowinowej, z planowych niemowlęcych wydatków nic nas już nie powinno czekać. Wiadomo, mogą napatoczyć się nieplanowe, ale tego nie jestem w stanie na teraz przewidzieć.

Koszmarki senne już się zaczęły, mdłości na szczęście jeszcze nie ma. Jest tylko wstręt do mięsa i do wszystkiego co smażone. Znów odżywiam się truskawkami i czereśniami, twarogiem i żółtym serem.

Jak widzicie Hel stał się dla nas wyjątkowym miejscem. Bo albo pędzę tu rozhisteryzowana faktem pierwszej ciąży (która z resztą w Helu została zainicjowana), albo dowiaduję się o drugiej.

Oksytocyna mogłaby łaskawie zalać mój mózg, bo chciałabym sobie szczęśliwa pofruwać nad ziemią.

Ameba

 

 

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.